Oferty pracy przypominają mi, że koniec roku już blisko, kliknęłam zainteresowanie kolejną z nich i będę czekała na wydarzenia popijając herbatę z cytryną :]
Pogoda o poranku podstępnie zaprezentowała się jako lepsza, zresztą może faktycznie było ciut cieplej, kotu jednak nadal się nie podobało. W południe lał deszcz, a my mając na uwadze czwartkową wizytę u Aś wyruszyliśmy do naszego ulubionego sklepu w celu znalezienia prezentu — mamy dla niej zestaw Hermès, woda toaletowa plus lotion. Przy tej okazji Fred kupił mi paletkę Kiko Milano (smart 02), a ja jemu trzykolorowy sweterek Peregrine (w sam raz na wizyty u teściów) i bordowe skarpety Fred Perry. Na koniec wypuściliśmy się na spacer po Tesco, w kieszeni mam więc jajko-niespodziankę na noworoczne wróżby, Hebiusie. Gdy wróciliśmy do domu, na progu leżał słodki prezent dla nas od Majkela i Anne, która nadal jest w Stanach.
Dzień kończę w przeświadczeniu, że wieczory jutrzejszy i czwartkowy mają zaplanowane struktury i składy osobowe. Za oknem ciągle słychać wietrzne dzwonki. Jeszcze rozmawiam na messengerze z Kaś Matką Kotom, o tym, że kocha się we Fredzie odkąd siedziała z nim w jednej ławce w pierwszej klasie podstawówki i o jej pragnieniu przylotu po lutym na chowder sprzedawany w porcie. Gości! Gwaru! Podróży!
Ale że jak? Pandemia w ogóle nie zniechęciła ludzi do sylwestrowej zabawy i powszechnie planują jakieś spotkania?
OdpowiedzUsuńA tego to nie wiem :) Jestem słabym źródłem informacji w tym temacie — w całym swoim życiu ani razu nie byłam na sylwestrowej zabawie.
UsuńAha. Bo ja tak zrozumiałem sformułowanie: "Dzień kończę w przeświadczeniu, że wieczory jutrzejszy i czwartkowy mają zaplanowane struktury i składy osobowe. "
UsuńPytałeś o ludzi i powszechność, a to dotyczy mnie. Spotykam się zazwyczaj w małym gronie, a w tych czasach zgodnie z wytycznymi.
Usuń