Strony

czwartek, 4 lutego 2021

415. W oparach.

Rysio o poranku siedzi za oknem i miauczy do siebie żałośnie, bo jeszcze nie wstajemy, po południu zaś liże podłogę pod drzwiami łazienki (ściany zostały potraktowane preparatem przecigrzybicznym, śmierdzi to to nie z tej ziemi, więc kota rozumiem, chociaż po co zaraz lizać?). Nowa półka teleskopowa została zakupiona, przy okazji przeszliśmy się po mieście. A teraz próbujemy się pozbyć z łazienki zapachu chlorowodoru. Kot już na kanapie, zostawił sprawy w naszych rękach i udał się w objęcia Morfeusza. 

Jest ciepło, będziemy dzisiaj spali przy otwartym oknie, już się cieszę. 

2 komentarze:

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.