Znalazł się Fredowy szalik, przez cały wtorek leżał w ogródku przed domem, tuż przy chodniku.
Powstaje mój plan na przyszły tydzień, wiem już, że praca w najbliższym czasie będzie online, ale mimo wszystko jest to jakaś aktywność zawodowa, więc się cieszę. Podzieliłam się tym z Luś i z rodzicami, którzy jeszcze raz opowiedzieli mi dokładnie jak Niunia przez pierwsze dwie godziny w domu ocierała się o wszystkie nogi stołowe i sprawdzała każdy zakamarek.
Samoczynnie wyszedł koncept, że w tym tygodniu pojedziemy do Aś i Fred porobi jej dziury w ścianie. Gospodyni jest bardzo na tak, bo jeszcze nie podeszła do pozostawionej u niej ostatnio Fredowej wiertarki, ale trzeba dogadać szczegóły. Na razie małżonek w pracy, ja pod kołdrą delektuję się odcinkiem 12.2, Wigilia Wszystkich Świętych (2010)
Dziury w przypadkowych miejscach, czy w jakimś konkretnym celu? :)
OdpowiedzUsuńW konkretnym celu, nawet liczba dziur jest konkretna ;)
UsuńZgaduję, że ma to coś wspólnego z wieszaniem żaluzji.
UsuńZgadłem? :P
Tak! Skond wief?
UsuńWydedukowałem! Moje szare komórki pracują nie gorzej, niż u Poirota :P
Usuń