Wiatr wyśpiewywał wyjące piosenki już wczoraj wieczorem i przez całą noc. W ciągu dnia było trochę lepiej, za to, gdy jechaliśmy do Drołdy spadł na nas drobny jak manna grad. Morze w oddali spienione. Napływ zimnego powietrza ze wschodu ma imię ładnie dźwięczące — Darcy.
Bardzo sobie dzisiaj pofolgowaliśmy kulinarnie, gdyż na obiad był pieczony udziec jagnięcy z irlandzkim nadzieniem (okruchy chleba z morelą, żurawiną i ziołami, sage, rosemary and thyme, jak w piosence Scarborough Fair), podziubałam trochę, nie nawykłam do takich frykasów.
Fred rozmawiał długo ze Stu. Od tego myśli mi się o większym domu i miłych gościach. Przypominam sobie także, prawie rzutem na taśmę tej niedzieli, że jest siedemnasta miesięcznica naszego ślubu. Dostałam buzi z tej okazji :)
beautiful words!! Thank you for stopping by! hope you have a great week and Happy 17 month anniversary
OdpowiedzUsuńThank you so much :) Every day is happy with my Love. Stay strong :*
UsuńSzałwia, rozmaryn i tymianek... To chyba mocno pachnący był ten udziec?
OdpowiedzUsuńTrudno mi to ocenić, zatoki cały czas mi dokuczają i nie polegam na swoich zdolnościach olfaktorycznych ;)
Usuń