Strony

czwartek, 25 lutego 2021

436. Wszystko, co dobre.

Przed południem staff meeting na zoomie okazał się spotkaniem z magikiem (naprawdę, z magikiem). Pogoda zapraszała do spaceru, więc gdy tylko skończyłam, wskoczyłam w buty (nadal płytkie, bo nie chcę podrażniać kostki) i wybyłam na dwór. Chwilę porozmawiałam z Katlin, ale to mnie nie uwolniło od towarzystwa Rysia, który nalegał na wspólny obchód.

Dopiero po obchodzie marsz nad morze (oraz rozmowa z tatą i babcią w trakcie), łazanki na obiad, buzi dla Freda. Reszta popołudnia to siedzenie we fredowym fotelu podgrzewanym słońcem i czytanie Paragrafu 22, picie przy tym herbaty z miodem i cytryną, rozmowa z kotem na temat podwieczorku. Wełniane pranie wywieszone w ogródku przeszło przyjemnym chłodem wiosennego wieczoru. Cały czas za oknem słychać było ptaki cieszące się z ustania wiatru. Mycie włosów, ustalenie z Aś przez messengera kiedy do niej wpadamy, i długa rozmowa z Anne o kotach, życiu z kotami, życiu w pandemii, czekaniu na dziewczyński wieczór z sąsiadkami, o niedzielnej jodze (zapisałam się dzięki jej przypomnieniu). Włosy schną wolno. Fred chyba nie przyjedzie dziś przed północą, jak ostatnio. Wracam do książki.

2 komentarze:

  1. Miałem dzisiaj u siebie +14 stopni. Jak na luty i zimowe kurtki nieschowane jeszcze do szaf straszny upał.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.