Strony

sobota, 13 lutego 2021

Postscriptum #424.

Wiatr. Wczoraj pisałam nic to nic to, dzisiaj budzę się, a tu okno w kuchni do połowy zasypane mokrym śniegiem. Mimo to po śniadaniu zebraliśmy się na zakupy, bo Fredowi po głowie cały czas nic tylko robaki chodziły. Jedziemy do Woodiesa, a tam robaków dla szpaków nie ma ... zresztą w sklepie zoologicznym przy M1 również. Kupiłam za to kontener dla Rysia i ptasi karmnik, oraz dwie inne karmy dla dzikich ptaków, w tym ziarna nigru.

Przed wyjazdem rozmawiałam z mamą, czuła się już dobrze. Martwi się o to, czy dobrą decyzję podejmuje lecząc Niunię, i w ogóle, jak to wszystko będzie.

Odnoszę wrażenie, że wieczorem wieje jeszcze bardziej. Fred włączył farelkę, żeby podgrzewała nas miło podczas oglądania Samotnego meżczyzny (2009) z Firthem. Ksiażkę Isherwooda dostałam na osiemnastkę od mojej ówczesnej przyjaciółki, Izy. To było dawno, fabułę pamiętam przez mgłę i nie jestem w stanie ocenić, jak bardzo ją w ekranizacji podkolorowano. Muzyka nastrojowa, dobrze zagrane, ale nie potrafiłam się dzisiaj wczuć.

Nocą Nohavica po polsku.

2 komentarze:

  1. Z tego co pamiętam ekranizacja nie jest zbyt wierna. Chociaż chyba mniej tam dodali, niż przy kręceniu "Kabaretru".
    Ale też dawno czytałem i oglądałem, więc to tylko takie odległe wrażenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Miłych wspólnych chwil na Walentynki!🤗

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.