Strony

czwartek, 22 kwietnia 2021

492. Coraz dłuższe dni.

Przed południem widziałam przez okno przygotowania do wyprowadzenia Johna spod numeru 29 do kościoła. Sporo osób szło za trumną.

Potem mój spacer nad morze i drzemka po obiedzie.

Fredowa praca była niedaleko, więc mąż wrócił około piątej po południu. Siedzimy, rozmawiamy, za oknem tyle światła. Gra nam Voo Voo Rapatapa-to-ja (1995) oraz Płyta z muzyką (2001), potem The Yardbirds. Jutro Fred kursuje do Cork, więc musi wcześnie iść spać i już jest pod prysznicem. Ja zbyt wyspana, będę pewnie jeszcze długo szurała po kuchni.

2 komentarze:

  1. U nas takie wyprowadzanie z domu jest już coraz rzadsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszkamy na wsi rybackiej. Jest teraz bardziej turystyczna, ale stali mieszkańcy zachowują tradycje. W mojej wsi w Polsce zwyczaju wyprowadzania zmarłego z domu chyba już nie ma, domy pogrzebowe odbierają zmarłych i przywożą na miejsce pochówku.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.