Strony

piątek, 2 kwietnia 2021

472. No i voilà.

Mama przez internet wymieniła szczepienie AstraZenecą na Pfizera, będzie kłuta po tacie, za to drugą dawkę dostanie znacznie wcześniej niż to by miało miejsce w przypadku Astry. W południe zapukała do nas Anna, bardzo zadowolona, żeby nam powiedzieć, że po wczorajszej szczepionce nie ma żadnych negatywnych objawów (oferowałam jej wczoraj pomoc w zakupach). A jeszcze wracając do rozmowy z mamą, złożyliśmy życzenia babci Mani. Wydała mi się smutna, zmęczona, pamiętała o urodzinach Freda, o swoich zapomniała.

Zakupy w mieście zostały odhaczone, potem podjechaliśmy do Costy po kawy i tym razem natknęłam się na Aurę. Gdybym jej nie znała, uznałabym, że była niemiła.

Wróciliśmy do domu po czwartej, na niebie ani jednej chmurki, więc zamiast gotować, poszliśmy na plażę zjeść rybę z frytkami. Voilà:


Resztki spakowałam dla naszych szpaków, szliśmy przez parking z przyczepami i środek wsi. Tak pięknie było dzisiaj, powietrze zimne, ale brak wiatru rekompensował utratę ciepła. Wróciliśmy pod dom około siódmej, a słońce nadal przyświecało mocno i zdecydowanie.

W temacie jogi, oczywiście wokół kostek dłoni spuchnięcia po wczorajszych podpórkach. Zamiast się zniechęcać, zrobiłam serię rozciągającą mięśnie kręgosłupa.

Wieczorem czyta się.

2 komentarze:

  1. Taka gruba lektura to chyba nie wspominany w poprzednim wpisie wywiad-rzeka z Bartoszewskim?

    Frytki i resztki ryby dla szpaków? no nie wiem, nie wiem, na zdrowie im to raczej nie pójdzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to ta druga wspomniana lektura z tatą kota w tle ;)

      Prawdę powiedziawszy wrony były szybsze, i to w zasadzie była przegryzka dla nich. Zdrowe zapewno to nie jest, nasze wróble zresztą też są jakieś takie z nadwagą.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.