Strony

wtorek, 11 maja 2021

511. Stop Making Sense.

Słoneczny dzień za oknem, w pracy zerkałam za firankę motywując Deana, żeby robił, co ma robić. W trakcie południowej przerwy zjadłam sconesa na ciepło i słuchałam z Kochanym nowego wydania (1999) Stop Making Sense Talking Heads (mam ją nadal w głowie). Podobno za tydzień Centrum się otwiera i żegnaj labo.

Pracę skończyłam o godzinę wcześniej i pomogłam Fredowi w wysadzeniu wszystkich chaszczy (wrzosów/wrzośców, macierzanki, żurawki, zawciąga), które nawet od poprzedniej niedzieli czekały w chwilowych doniczkach na swoją kolej. Dość mocno wiało i mordowanie się z glebą niekoniecznie było przyjemnością, ale przy pomocy przerwy na obiad z deserem daliśmy radę. Gdy po siódmej dumni z roboty nawijaliśmy z Anną o sprawach ogrodniczych, Ryszard przyczaił się w ogródku Anne i złapał wróbla z którym nieopatrznie wybrał się w naszą stronę. Nieopatrznie, bo ucapiłam niedoszłego mordercę, co tak go zaskoczyło, że otworzył paszczę i wróbel pofrunął ku drugiej szansie. Jeszcze parę razy opowiem tę historię sąsiadom (Anne już wie). 

Tymczasem kot właśnie wrócił na nocleg, choć ciemność za oknem pachnie wiosną. Fred też w łóżku, próbuje złapać kilka godzin snu (jutro wstaje o trzeciej nad ranem). Z Talking Heads w zwojach jeszcze chwilę posiedzę w świetle lampy.

3 komentarze:

  1. Miło tak godzinę wcześniej pracę skończyć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdarza się od czasu do czasu, bo młodzież i tak musi pracować nad tekstami sama.

      Usuń
  2. Ja na razie wyniosłem tylko donice z geranium na balkon. Może jutro, jeśli pochłodnieje, wyjdę do ogrodniczego po pelargonie.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.