Wstałam godzinę przed budzikiem, w ogrodzie o tej porze harcowały już ptaszki. Zmienna pogoda, dzień był z rodzaju niskociśnieniowych, aż za bardzo, trudno było skupić się na pracy. Po południu leżakowanie (Fred odsypiał wczesny wyjazd do Dublina), późnym wieczorem Słodki drań (1999) Allena, pięknie zagrany przez Penna i Morton, choć i tutaj odczuwałam zmęczenie. Jutro wolne i umówiony wieczór filmowy u przyjaciół, tymczasem pora już zmykać w sen.
Wczoraj to nie pamiętam, ale dzisiaj pod wieczór musiałem się na trochę położyć.
OdpowiedzUsuń