Kochany wrócił z Korku gdzieś o piątej nad ranem, otworzył okno, zapytał kota jak tam, i poszedł spać. Nasz wspólny dzień zaczął się po południu, szemramy, klikamy, robimy jedzenie.
Wietrznie było bardzo, wychynęłam z domu tylko po to, żeby napełnić ptasi karmnik. Dokarmiamy niezłą bandę, dzisiaj pięć kawek pokłóciło się na trawniku o kocie żarcie, resztek ziaren też próżno o tej porze szukać, wszystko schodzi na pniu. Poza kawkowymi wrzaskami na dzielni spokój, w Polsce wolne, u nas dzień jak co dzień.
A ja na balkon tylko wyszedłem pranie powiesić :)
OdpowiedzUsuń(ptaki w letnim sezonie i bez dokarmiani powinny sobie poradzić)
Ponownie zrobiło się chłodno, a ja odkładam hartowanie się na później w nieskończoność.
Usuń(nie napisałam, że sobie nie radzą, tylko, że my im dajemy jeść)