Strony

sobota, 12 czerwca 2021

543. W domu.

Przed południem zadzwonił ktoś z sąsiedniej dzielni, że kot siedzi pod ich drzwiami. Fred pojechał, wrócił z małym żebrakiem, podrapany po twarzy. 

Rudemu nosowi dałam szlaban na wychodzenie, który zaraz został zerwany — Fred pracował w ogródku, ja z godzinę rozmawiałam po sąsiedzku z Katlin i Anną Emerytką, Ryszard najpierw słuchał, bo to o nim, potem przeniósł się do naszego ogródka i drzemał w lawendach, następnie w kuchni. U nas też domowe nudy, po południu był prysznic i łóżeczko (w łóżeczku m.in. rozmowa telefoniczna z Usz i wiadomość, że teść pilnie musi iść do szpitala). Gdy wieczorem wyjechaliśmy na chwilę po pizzę i bezę na deser, kot czekał przed domem, ekstremalnie grzeczny. Myślę, że przeraziła go pani, która do nas zadzwoniła. Niech ta nauczka będzie na dłużej niż jeden dzień.

Facebook odkopał mi wspomnienia sprzed 4 lat i jednego dnia:

3 komentarze:

  1. A nawet mi się dzisiaj śnił kot i to nie jeden. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. A może Ryszard postanowił zmienić swoją miejscówkę? Poprzedniego właściciele przecież poniekąd też porzucił gdy się przeprowadził do was.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak może być. Poza tym nikt nie twierdzi, że jesteśmy jego jedyną miejscówką :)

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.