Dzień zaczął się zawiesistą mżawką, w całej rozciągłości był duszny i szary (dopiero późnym wieczorem rozpogodziło się nieco i budynki, które widać z naszej kuchni, ładnie prezentowały się na tle ciemniejącego nieba). Wróciłam z pracy autobusem, zrobiłam whatever na obiad, zaległam przed laptopem z popołudniową kawą i odcinkiem zatytułowanym Dead Man's Eleven (1999). Spałam tej nocy pewnie z osiem godzin, a i tak jakbym dostała młotkiem w głowę, tak leciutko. Może to pogoda (w pracy wszyscy ziewali), może dogoniła mnie wczorajsza noc przespana raczej niedbale. Od momentu, gdy wróciłam do domu (piąta po południu), za każdym razem, gdy otwierałam drzwi na zewnątrz, Ryszard siedział w zasięgu mojego wzroku. Ostatnio na śmietnikach przed domem Anny, zupełnie niewzruszony moim wołaniem i Bánem zaczajonym na Junonę w jego ogródku. Co on knuje?
Czytam i słucham muzyki, łyżką wyjadam jogurt z kubeczka. Biografia Gallaghera, rozdział szósty.
Też dzisiaj długo spałem, za to dzień miałem bardzo przyjemny, bo chłodniejszy, z lekką burzą wieczorem, po której zrobiło się jeszcze fajniej.
OdpowiedzUsuńKim jest Juno?
Juno i Mallen, czyli Duchy, dwa koty Anne, które zawsze obserwują nas z okna. Bán też jest zupełnie biały — przedziwne nagromadzenie albinosów jest na naszej ulicy.
UsuńŻe Bán to biały kot pamiętałem. Może nie wspominałaś wcześniej o kotach Anne?
UsuńMoże, co zgubił? Zapytaj się.
OdpowiedzUsuń