Strony

wtorek, 29 marca 2022

833. Już prawie.

Jeszcze do pracy (ja to nic, standard, ale Miły mój pojechał do Castle Espie). Jeszcze robię zadanie domowe, bo jutro nie będę miała na to czasu, a deadline szumi. Żadna książka w marcu dokończoną nie będzie, wiersze Ginczanki rozgrzebane na stronie dwieście sześćdziesiątej piątej.

Akurat tak się złożyło, że dzisiaj w pracy było aktywnie i co do minuty. Potem na mieście dorobiłam klucze do domku i rozdałam po sąsiadach. Cenniejszy sprzęt zostawiłam u Anny. Jeszcze przed histerycznym obiadem skompletowałam strój na pogrzeb. Katlin wręczyła mi z dumą dwie kartki mszalne, za duszę teścia i pociechę dla teściowej, a Kochany wrócił z Północnej o całkiem dobrej porze. Wiesz, co jest najfajniesze w byciu mną? Że np. dostaję od męża skarpetki w jeże:


Kot oczywiście już ma focha i nie gada z nami.
No nic, laptoga pakować czas.

2 komentarze:

  1. A to naprawdę jest taka żywa obawa, że ktoś może się włamać i coś wynieść? Zdarzają się takie kradzieże w okolicy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie włamywanie się nie jest konieczne, w naszym wypadku.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.