A było sobie samej mówione, żeby nie iść spać na obżartucha. Trawienie nie pomagało, z jednego snu wpadałam w drugi przekonana, że już jestem na jawie, czyli noc raczej czerstwa, potem dzień pogodowo jesienny.
Kochany zwinął mnie po drodze ze swojej pracy, wcześniej zrobił zakupy, pozostało mi tylko coś upichcić. Było jeszcze jasno, gdy Fred po obiedzie rąbnął się odespać poranne eskapady, a ja połączyłam się z rodzicami. Mama mi powiedziała, że dzisiaj był u niej w pracy alarm bombowy, bo się komuś nie spodobało, że szkoła pomaga kilku ukraińskim rodzinom. W każdym narodzie są zbieracze łajna, zaiste.
Obejrzałam Tajemniczą historię w Styles, 3.1, poza tym trochę siedziałam bez sensu przy laptopie. Fred nie wstaje, mnie również pójście teraz spać nie wydaje się złym pomysłem. Dobranoc.
Niestety. Jeśli potrzeba pomagania potrwa dużej - a pewnie potrwa - wyjdzie z Polaków dużo takiej niefajności.
OdpowiedzUsuńKwestia jest taka, że to nie pomagający piszą do urzędów z obelgami. Jak zawsze, łajno wtrąca się komuś innemu do jego dobra.
Usuń