Pierwszy dzień w tym roku, gdy okazuje się, że w kurtce jest za ciepło. Po powrocie do wsi widzimy Ryszarda wygodnie rozsiadłego na nagrzanym zewnętrznym parapecie. Fred pracował od rana w Dublinie, podjechał po mnie do polskiego sklepu, potem kupiliśmy pralkę (która być może przyjedzie do nas w czwartek). Wszystko potakuje, że jest wiosna, nawet mgła pełznąca do nas z Północnej.
Obejrzeliśmy dwa kolejne odcinki Czarnej żmii IV, a czego nie zrobiłam wczoraj, bo miałam zrobić dzisiaj, zrobię jutro. Chyba że ... no dobrze, będzie pół godziny callaneticsu.
Ja na razie wyciągnąłem z szafy lżejszą kurtkę. Całkiem bez byłoby za chłodno.
OdpowiedzUsuńTeż i nikt u nas "bez" nie chodzi, ale zimowa dzisiaj np. nie była potrzebna.
Usuń