Strony

piątek, 4 marca 2022

808. One day at a time.

Piątek z Sziwan i Saren był (jak zazwyczaj) całkiem przyjemny. Wymyśliłam sobie, że potem pójdę na obiad, ale w dwóch miejscach, które lubię, nie było wolnych stolików i z niejakim żalem dałam sobie spokój. Za to przed czwartą przywitanie w domu ciepłe, Ryszard siedział na śmietniku grzejąc się w słoneczku i czekał. Kot dostał obiad, razem postaliśmy w drzwiach, żeby nam trzy dziewczynki wracające ze szkoły mogły powiedzieć hello.

Gdy Fred był już w domu zadzwoniła do niego ciocia Ce. No i tak trochę sobie rozmawialiśmy. Z teściem jest słabo zdrowotnie, co niby wiedzieliśmy już od Usz, ale teraz wiemy bardziej. Na dokładkę teściowie mają pozytywne testy na covida. Z ciocią Ce można pogadać o wszystkim, aż się człowiek dziwi każdorazowo, że to rodzona siostra teściowej. Potem jeszcze Kochany rozmówił się ze Stu, który mu przysłał zdjęcie swojego domowego biura. Dumni jesteśmy z naszego bałaganu, ale tak jak na zdjęciu u Stu to jeszcze nam trochę brakuje, chociaż szwagierka sprząta, a u nas to tak bardziej równouprawnienie, oboje bałaganimy.

Jutro Fred ma wolne, jeśli świat będzie istniał, trochę dłużej pośpimy.

2 komentarze:

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.