Strony

niedziela, 17 kwietnia 2022

852. Burrro.

Ptaszki zaczęły nadawać punkt piąta, więc zapowiadało się nieźle, nic z tego nie wyszło, szaro, w drugiej części dnia zaczęło mżyć. Fred wyszykował się na dziewiątą do pracy, zadzwoniłam do domu z życzeniami świątecznymi, gadamy sobie trochę, w trakcie małżonek musiał wyjść. Jeszcze dwa razy miałam telefony od rodziców. Tata demonstrował jaka ładna jest u nich pogoda i przekazał kocie zmartwienia (Niunia i Maciuś tajemniczo niedomagają), mama wirtualnie wędrowała po cmentarzach, chciała mi powiedzieć, że zapaliła znicz u teścia. Kochany zadzwonił do swojej mamy, gdy wrócił z pracy. To tyle z kontaktów rodzinnych, sumarycznie długich i pozytywnych. Z rodziną dobrze mi się rozmawiało, poza tym faktem nie mam z siebie dzisiaj żadnego pożytku.

Ach, jeszcze: Ojciec chrzestny III (1990) trzyma poziom dwóch pierwszych części, chociaż główny bohater niesłusznie traci na psychopatyczności. Oboje dostrzegliśmy tę niespójność, ale nie zepsuło nam to przyjemności, było o czym rozmawiać. Poza tym dobre aktorstwo, rzadkie w Holiłódzie. W trakcie Rysiu przyszedł się osuszyć z deszczu i poprzytulać, więc część filmu spędzam międląc kocie uszy i smyrając mruczące burrito po nastawionym nosie.

1 komentarz:

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.