Czyżby się znowu kotu udało podłożyć jedno życie dla zadowolenia Kosy i zacząć nowe? Wieczorna wiadomość jest taka, że Maciej ma ciężkie zapalenie pęcherza. Kot zmęczony, ale też z pretensjami wypisanymi na twarzy, gdzie to go ojciec jego rodzony wywozi. No nic, się zobaczy jak to wszystko będzie działało, na razie trochę wraca apetyt sierściuchowi. Tatko mi jeszcze opowiedział na koniec, że zdobyczne drzewka będzie sadził, bo sąsiad mu podarował takie, co sam chce u siebie wykopać a szkoda ich. Podwórko z tyłu zamienia się powoli w las z grobami zwierząt. Zostawienie tam miejsca dla ludzkiego grobu też byłoby dobrym pomysłem, tylko ogród jest w kraju rządzonym przez zabobony, z głupimi przepisami grzebalnymi.
Nom, a ja w pracy byłam, tworzyłam sobie quizy na poziomie czwartej klasy. A potem Fred po mnie przyjechał, steki kupił, nakarmił nimi żonę, po czym żona mu poszła spać na "15 minut" i wstała z martwych o dziewiątej wieczorem. Obudził mnie wiatr ze wschodu (który w takiej sytuacji wpada przez okno w sypialni i wieje w twarz, jeśli się akurat leży na lewym boku, co właśnie miało miejsce) oraz Fred rozmawiający z Wu przez telefon.
Pół na pół umyci, ja już po prysznicu, Fred jeszcze eksponujący na biurku swoje ekstrawaganckie skarpetki, słuchamy szóstej płyty Piwnicy pod Baranami z kolekcji Polskiego Radia (2001). Komentujemy utwory. Muzyka pomaga we wzruszeniu. Mówię Fredowi, że jestem genetyczną archiwistką.
Zakopywanie zwierząt w ogródku też jest już nielegalne.
OdpowiedzUsuń@Dariuszu, całkiem niedawno dyskutowałam na ten temat na Futerkowej. No i okazało się, że to przekonanie o którym mówisz to nadinterpretacja przepisu, który faktycznie dotyczy lasów państwowych, a nie ogrodów prywatnych.
Usuń