Strony

sobota, 14 maja 2022

879. O wszystkim.

Od rana kot po mnie deptał, po czem zjadł wczesne śniadanie i wyszedł "na dłużej". Dzień okazał się pięknie rozwijać, po rozwieszeniu prania (Kochany już w domu, zapadał w sen) odziałam się bezszalikowo i wybyłam na plażę. A tam lato ... nad wybrzeżem szybowały paralotnie, ludzie i pieski zadowolone. You smile at her, and she thinks you're her best friend, powiedziała mama takiej jednej misiowatej, czarnej labradorki, która zaczęła zmierzać całą swoją przemoczoną osobą w moim kierunku, gdy się do niej uśmiechnęłam.


Szłam przez wieść, żeby sprawdzić czy rzeźnik rodzinny jest otwarty. Był, tylko, że najpierw musiałam wrócić do domu po kartę. Po drodze spotkałam Rysia (w ogródku Gerarda; kiedy mnie zobaczył postanowił pójść ze mną i coś przegryźć), Thomasa (szedł o laseczce, zatrzymał się na chwilę, pochwalił kota i przepowiedział pogodę na jutro na podstawie wiatru) oraz Anne (pomachała mi z samochodu). W domu podałam Ryszardowi lunch i jeszcze raz poszłam do wsi, tym razem także nie obyło się bez sąsiedzkiego spotkania: Katlin mnie przywołała i poinformowała dlaczego Majk ma inny samochód. Dopiero wtedy zauważyłam, że na ulicy nie ma czerwonego granatowego mustanga*, a w jego miejsce stoi srebrny mercedes . No money was involved, powtórzyła kilkakrotnie Katlin, Anna Emerytka przytakiwała, więc i mnie wypadało przytaknąć. Obiecałam, że wyłuszczę sprawę Fredowi, gdy się obudzi (nie teraz, bo wszyscy na tej ulicy wiedzą, że mąż mój wrócił rano i teraz odpoczywa). Trochę to wszystko trwało i gdy znalazłam się ponownie w centrum wsi zauważyłam, że Thomas zdążył dokuśtykać do pubu Levinsa. Tym razem wróciłam do domu ze stekiem, brokułami i lodem w wafelku (skoro już mijałam sklep na rogu). 

Zobaczymy jak to jutro podziała na moje gardło. Srebrny samochód w międzyczasie dostał atest od Ryszarda, kot leżał w jego cieniu łaskawie przyjmując hołdy od przechodniów.

Nie zrobiłam nic z rzeczy uczelnianych niestety, jedynie obiad mi wyszedł — kiedy Fred się obudził, miło było razem dobrze zjeść. Kochany znalazł jeszcze siłę, żeby przywieźć z miasta coś na obiad jutrzejszy, ja uderzyłam w kimono i obudziłam się, gdy morska mgła włażąc przez okno zaczęła schładzać sypialnię. Teraz cała wieś jest w szarej, zimnej mgle, ale Thomas mówił, że jutro jeszcze będzie ciepło, a on się zna.

Fred ma taką obserwację, że w Lidlu znikają z asortymentu nasze ulubione rzeczy, trudno kupić dobrze przyprawioną rybę, długo już nie ma kaczych nóżek, kurzyny po śródziemnomorsku jeszcze dłużej ... Aż zaczęłam szukać informacji o kłopotach, ale na razie tylko ludzie w UK kwęczą, że nie ma im kto pracować. Ogólnie coraz drożej na świecie, not good.
___
edit 22:41 *Kochana, granatowy był mustang, zwraca mi uwagę mąż po przeczytaniu notatki. A co było czerwone? pytam. Ferrari ... A to mi się popier ... Jeśli chodzi o samochody, na naszej ulicy jest dynamicznie.

8 komentarzy:

  1. Rysio rano to ci raczej masaż zafundował (masaż stopami Padanghata, będący rodzaj masażu ajurwedyjskiego), a nie jakieś deptanie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten blog jest jak pamietnik, słowo daję :-) Podobają mi się takie obserwacje rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w zasadzie nic się nie dzieje, więc piszę o rzeczach nieistotnych, poza tym to trochę zapis stanu umysłu, bywają cięższe dni, i to też wychodzi w lekturze. Dziękuję 😊

      Usuń
  3. P. S. Może nawet nie pamiętnik, a dziennik.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszą część tego bloga zaczęłam pisać w 2009 roku, wtedy były to wpisy nieregularne, na początku dość enigmatyczne, tylko dla mnie (stąd blog kilka lat był zahasłowany). W którymś momencie odkryłam jak zawodna jest ludzka pamięć, pewnych wrażeń, wpisów, emocji nie pamiętałabym, gdybym ich nie zapisała. Dlatego zaczęłam pisać bardziej dosłownie i teraz jest to moja codzienna pamięć zewnętrzna. Nie mam złudzeń, że to kogokolwiek obchodzi, to tylko takie błahostki, ale cieszą mnie w gorsze dni 😊

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.