Domowy, powolny dzień. Chwilę grzebałam w ogródku przed domem (wycinanie przekwitłego łubinu). Kochany był na zakupach (pamiętał, żeby kupić truskawki, przytaszczył też ze sklepu piękny, masywny wieszak ścienny). Do konsultacji statystycznych w ogóle nie byłam przygotowana (nawet się wcześniej zdrzemnęłam), ale popołudniowa rozmowa trochę mi rozjaśniła rzeczywistość (analiza czynnikowa i wykres osypiska doprawdy cycuś). Przez cały dzień nie mogłam się dodzwonić do rodziców. Kiedy byłam już poważnie zaniepokojona, okazało się, że oboje cały dzień siedzieli w ogrodzie i dopiero co wrócili ze swojego "rodos". Oraz inne ważne rzeczy ... pierwszy raz zobaczyłam u nas fruczaka (przyleciał na inspekcję lawendy). U nas, w sensie w tym kraju (w Polsce przylatywał do surfinii). Późnym wieczorem, gdy oglądałam Kocie ślady (1971) z Gajosem (kolejny kryminał oglądany wcześniej z fabułą tak niejasną, że jej nie pamiętałam) mama zadzwoniła jeszcze raz, żeby mi powiedzieć, że pozdrawiała mnie była dyrektorka z mojej poprzedniej pracy. Może coś się jeszcze wydarzyło, ale oczy same się mi zamykają (a Fred czeka, bo chce przeczytać i wiedzieć).
Fruczaka na żywo chyba jeszcze nie widziałem.
OdpowiedzUsuń@Dariusz, pierwszy raz zobaczyłam go jak już byłam dorosła, zresztą moja mama też go nie widziała wcześniej jak po roku 2000. Początkowo byłyśmy autentycznie przekonane, że to rodzaj kolibra.
UsuńFruczak! Nareczcie! Dzięki Tobie się dowiedziałam, jak to się nazywa :-)
OdpowiedzUsuń@FrauBe, sama długo szukałam informacji o nim, bo kiedy pierwszy raz do nas przyleciał, to jeszcze chyba nie miałam w domu na stałe Internetu. Fruczak gołąbek, podobno ćma (chyba stąd najczęściej widziałam go pod wieczór). Czytałam gdzieś, że to gatunek nomadyczny i potrafi na zimę odlatywać do ciepłych krajów :D
UsuńFruczaki i u mnie były któregoś lata. Fotografowałam je jak szalona, bo takie mi się wydawały niezwykłe.
OdpowiedzUsuńMoja siostra nad morzem i wolę, żeby ona do mnie dzwoniła, bo jak się wypoczywa w grupie to nigdy nie wiadomo, czy ten kto dzwoni - nie przeszkadza. Poza tym jeśli ktoś z moich bliskich nie odbiera to potrafię wykonać kilka telefonów w krótkim czasie.
Pozdrawiam
@moja-enklawa, trudno jest je dobrze sfotografować, bardzo są ruchliwe (mąż próbował).
UsuńMoi rodzice nie są bardzo wiekowi, ale jestem jedynaczką i gdyby im obojgu coś się stało, nie bardzo nawet miałabym od kogo od razu się dowiedzieć (trzeba byłoby dzwonić na policję), więc niepokoją mnie takie rzeczy.