Podróż do biura faktycznie robi mi lepiej. Rozgościłam się, nikt mi nie przeszkadzał, bo Gronja w podróży, więc mogłam głośno gadać do siebie, gdy mnie dyjabli brali na stronę firmową.
Za oknem kolejny dzień w burzową kratkę.
Poszłam po biały ser do polskiego sklepu, potem nie zauważyłam, że wkładając do torby masło kupione w Tesco przebiłam nim wieczko pojemnika w którym był ser. Szkód za dużo nie było, torba do prania (może i lepiej). W związku z tym uwagę poczyniłam, że satynowe okładki książek są odporne na tłuste ciecze. Z innych uwag ogólnoludzkich, buty, które miały szansę stać się ulubionymi, puściły szew na halluksie. Psiakrwia! (w głowie mówiłam sobie inaczej, brzydziej jeszcze, i miałam pretensję do swojej stopy, oraz do całego świata w ogólności). A kiedy czekałam na autobus (spóźniony, bo kierowca musiał dopić kawę w kanciapie), Majkel się ze mną przywitał i zaczął snuć konfabulacje o tym, jak to pojechał do Dublina na darmo, a przecież jest freelancerem i każdy cent się liczy. Potakiwałam, okiem nie mrugnęłam.
Robiąc obiad obejrzałam kolejną teatralną kobrę z Chamcem, Umarły zbiera oklaski (1972). Przyjemne. Słońce zachodzi na zachodzie. Przygrywa nam Klaus Mitffoch.
A jak z usługami w Irlandii? Znajdziesz szewca, czy but do wyrzucenia?
OdpowiedzUsuń@Dariusz, szewca znajdę, tylko, że nie widzę, jakby miał naprawić to uszkodzenie. Fred mi podpowiada, że szewc tutaj bez problemu może podbić podeszwę, ale bardziej skomplikowanych sytuacji raczej nie ma co oczekiwać.
UsuńI tu chciałem zwrócić uwagę świeżo upieczonym adeptom sztuki walki masłem, że trzeba być bardzo uważnym, by nikogo nim przez przypadek nie przebić. Broń to broń, nie ma żartów!
OdpowiedzUsuń@Woland, moim błędem było, że do masła podeszłam pacyfistycznie, i widzisz, jak to się skończyło!
UsuńA mnie tak jakoś... "Tak mi źle, tak mi źle, tak mi szaro..."
OdpowiedzUsuń@FrauBe, szarość w środku lata nie brzmi dobrze.
Usuń