Strony

środa, 19 lipca 2023

1311. Codzienność.

Do drugiej u Gronji. Coś się kroi, że Rada będzie potrzebowała pracownika na pół etatu, ale jeszcze nie wiem, czy to jest oferta do mnie.

Dobrze pisze się mi późniejszym wieczorem, aż szkoda, że trzeba iść spać, żeby wstać o szóstej. Z drugiej strony bez pracy dni zlewałyby się w pojedynczy stan bezruchu, jest więc chyba lepiej tak, jak jest.

Wróciłam po trzeciej, wrzuciłam do pralki spodnie-dzwony na których rano zrobiłam sobie kawą małą plamę, zrobiłam herbatę, nakarmiłam kota (czekał na mnie w sypialni z założonymi łapulkami; przypomniało mi się, że w drodze na wieś przez okno autobusu widziałam dwa kotki śpiące na parapecie w jednym z małych, robotniczych domów), starłam ogórka na tzatziki, rozmawiałam z mamą.

6 komentarzy:

  1. Kiedy mieszkałam w Polsce miałam, chomiki, koty, psy, a inne okoliczne kocury przychodziły do mnie (ukradkiem je dokarmiauam:)). Niektóre też tak lubiły spać na oknie. Później miałam inne małe zwierzątka, a przez ostatnie 16 lat kotkę Zoe. Niestety w zeszłym roku odeszła i już nie potrafię wziąść innego zwierzątka. Za to wspomagam okoliczne ptaki, ewentualnie wiewiórki. Tylko, że za nie, nie biorę odpowiedzialności, nie oswajam ich. Są wolne. Przychodzą i odchodzą kiedy chcą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @MaB, w Polsce moi rodzice mają dużo kotów (na chwilę obecną chyba 6 + jeden lub dwa dochodzące) i psów (policzyłam i zdałam sobie sprawę, że tylko 3; kilka umarło od czasu mojego wyjazdu). Nie wiem, nie znam tego uczucia, że miałam zwierzę, więc jak umarło to nie biorę następnego. Niczego w tym temacie nigdy nie postanawiałam. Ryszard z nami mieszka, bo sam przyszedł i chciał zostać. Podobnie u moich rodziców wszystkie zwierzaki są, ponieważ potrzebowały człowieka.

      Usuń
    2. Czyli jest zachowana ciągłość. Twoi rodzice to dobrzy ludzie. 😍
      Poczekam, może któryś z braci mniejszych sam mnie wybierze, sam się zdecyduje? Póki co chcę poznawać świat. 😀 Czy Ryszard podróżuje z Wami?

      Usuń
    3. @MaB, szybko wysnuwasz zerojedynkowe wnioski :D. Ryszard z nami nie podróżuje, to jest właśnie problem z dzieleniem domu z innymi zwierzętami, że one sobie same w obejściu nie za bardzo "po ludzku" poradzą. Zresztą podobne kwestie wynikają, gdy ma się pod opieką kogoś mniej zaradnego z własnego gatunku. Jest pewne uwiązanie. Niedługo mamy zaplanowany wyjazd do Polski i nadal nie mam do końca pewności, kto będzie opiekował się Ryszardem.

      Usuń
    4. Kot jest w miarę ogarniętym zwierzątkiem. Wystarczy jak ktoś przyjdzie posprawdzać czy ma czysto, jedzonko i wodę. Może sąsiedzi?

      Usuń
    5. @MaB, sąsiedzi są bardzo fajni, ale dwa tygodnie to długo i nie chcemy robić reguły z polegania na przyjacielskości naszego otoczenia (w końcu opieka nad kotem jest też płatną usługą). Do wyboru jest znajomy szwagierki, który może zamieszka u nas na czas naszej nieobecności, druga opcja to płatna opiekunka z sąsiedniej wsi wpadająca do kota dwa razy na dzień. Jeśli sąsiadka nie będzie na wyjeździe, też dostanie klucze do domu, ale ona bardziej będzie jako znajomy kociolub (bez obowiązków, same przyjemności).

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.