Strony

niedziela, 30 lipca 2023

1322. Mżawka.

Otępienie magisterskie nadal nie chce się przenieść na kogoś innego. Wstałam jako druga, zrobiłam nam obojgu śniadanie (Kochany zapytał, czy będzie guacamole, bo on by chciał, żeby było; więc było). Poranek zasnuł się chmurami (koci barometr w ogonie też zapowiadał deszcz; Ryszard po śniadaniu walnął się w formie precla na łóżko i tak spędził większość niedzieli). Zamiast planować spacery, umyłam włosy i suszyłam je pół dnia mówiąc brzydkie rzeczy do laptopa.

Dopiero po późnym obiedzie (piąta po południu) wyszliśmy z domu (przy okazji Majk wyskoczył za próg i obwieścił nam triumfalnie Dublin won!). Kochany zawiózł mnie do Costy, a potem (widząc moją zmartwioną minę) obwoził mnie po hrabstwie aż do tego miejsca, gdzie był pas startowy dla trzmieli i gdzie nawoływały się ostrygojady:



Krajobraz bez gór, z rozmazanymi konturami wszystkiego; sporo ptaków żerujących na ogromnej, szarej płyciźnie; wrak tam gdzie zawsze, drewniane części wystają z piasku jak pneumatofory egzotycznego drzewa. Trochę mi lepiej. Wracamy do domu drogą nad samym morzem, wypatrujemy ciekawych domów i snujemy historie.

Była jeszcze rozmowa z mamą, bo przypomniała się mi jedna klepsydra i chciałam wiedzieć, czy to nie była przypadkiem jakaś jej kuzynka. Chyba nie. Zaczęłam wyżerać ostatnią paczkę rozmarynowych krakersów (coraz rzadziej rzucają je do Lidla; bida).

7 komentarzy:

  1. U nas poznikały krakersy TUC o smaku pieprzowym i boleję nad tym faktem bezmiernie. A co do trzmieli, uwielbiam je bezgranicznie i cieszę się, że ktoś pomyślał o pasie startowym dla nich :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @FrauBe, bardzo mnie irytuje, kiedy coś polubię, a to znika ze sklepów. Np. szampon z balsamem (Elseve) zlikwidowali chamy zupełnie, a ja jestem taka, że mam łupież od szamponów przeciwłupieżowych :D Z krakersami to jest tak, że gdzieś są, tylko nie dowożą do sklepów. Zjawisko nasiliło się w pandemii, ale bardziej ma chyba związek z Brexitem. Kochany czasami jedzie do Północnej tylko po to, żeby kupić kocie przysmaki, których u nas nie ma.

      Usuń
  2. "Pan Mżawka wystawił spod koca swe błoniaste stopy o zgniłozielonym zabarwieniu.
    - Podły u was klimat - powiedział, czochrając się grzbietem o brzeg łóżka. - Już cztery lata tu mieszkam i ani rusz nie mogę się przyzwyczaić."

    Ale ty w Irlandii siedzisz już chyba dłużej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Dariusz, dłużej, ale gdzie w notce znalazłeś moje narzekanie na klimat? :) Spacerowaliśmy w mżawce i poprawiło mi to humor.

      Usuń
    2. Nie znalazłem, ale się od pana Mżawki nie mogłem uwolnić po lekturze samego tytułu :D

      Usuń
    3. @Dariusz, rozumiem :D. Bardzo lubię tę lekturę. Kiedyś byłam grzecznym dzieckiem, więc mam tę książkę w dwóch egzemplarzach (od Mikołaja i od wychowawczyni).

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.