Wtorek.
Pracoholizm mi z pewnością nie grozi, ale mam świadomość intensywności najbliższych dwóch tygodni i już się nie wymiguję. Słońce. Ryszard odprowadzający mnie na przystanek. W pracy praca, w domu pisanie do późna. Pomiędzy (w drodze do domu, na dworcu i w autobusie) długaśna rozmowa z rodzicami, którzy wylegują się na swoim "rodos" razem z psami i kotów rzeszą nieprzebraną. Używam nowego della na przemian ze starym hapekiem, żeby nie dopuścić do zupełnego skiśnięcia baterii u tego ostatniego.
Środa.
Wspólna z Fredem próba przedłużenia drzemki przerwana drugim wrzaskiem budzika, o 6:40. Razem jedziemy w kierunku północnym, mąż wysadza mnie przy nabrzeżu.
Bolą mnie stawy w dłoniach, okazuje się, że Kochanego też. Może empatyzujemy ;) Ładnie, nawet ciepło, znowu po pracy idę na dworzec w krótkim rękawku, tym razem taszcząc do domu pracowniczego laptopa. Jeszcze kilka kliknięć do Gronji, obiad wsiowy (kartoffeln plus dwa jajka sadzone i śmietana) z deserem (mój Anioł kupił mi ulubiony jogurt kokosowy), sprawdzanie, co tam w sieci, czekanie na męża.
Czwartek.
No i co? Kiedy akurat mogę dłużej pospać, wyłażę z wyrka przed ósmą, nie wiadomo po co. Fred przed chwilą pojechał do pracy. Dokańczam zieloną herbatę. Obudziło mnie słońce, ale teraz za oknem kuchennym przyczaja się szarość od strony lądu.
___
edit 14:00

I się wyjaśnił brak apetytu Ryszarda :)
OdpowiedzUsuń@Dariusz, kamień z serca, bo to przynajmniej po tej stronie drogi. Widziałyśmy się z tą starszą panią od czasu do czasu i nic nam nie mówiła, dzisiaj puściła farbę, bo mój widok naprawdę ją zaskoczył. A gnojek od kilku dni między posiłkami długo przebywa poza domem, teraz wiem, że tam (poza spaniem w ogródku u sąsiadów z naprzeciwka).
UsuńPytanie natury technicznej: w jaki sposób nagraliście film?
OdpowiedzUsuń@MaB, film nagrałam ja (mąż był w pracy). W telefonie nacisnęłam przycisk video, a potem takie kółko ;D
UsuńTakie ładne widoki serwujesz, że nie wpadłam na to. 😉
Usuń