Kochany robiąc dziurę w ścianie (w zbożnym celu), pozbawił nas prądu na czas jakiś (co za tym idzie internetu domowego). Cóż, ciemność nie do końca, bo akurat górne światło jest, a nawet ostało się nam takie rozpasanie jak podgrzewacz prysznicowy. Nie za bardzo wiadomo, kiedy pojawi się naprawiacz - zapewne po tym czasie część zaopatrzenia lodówki pójdzie na śmietnik. Nie tracę jednak ducha, robię sobie herbatę z cytryną, książki będą czytane ;)
Zawartość lodówki można by przenieść do sąsiadki. Jeśli ma miejsce w swojej.
OdpowiedzUsuń@Dariusz, może by i można :)
UsuńA czy trzeba było? Może prąd, gdzie trzeba pojawił w porę? Nie zostawisz mnie chyba w nieświadomości, z wizją sterty zmarnowanego jedzenia wyciaganego z lodówki i wynoszonego do kontenera na buiodegradowalne odpadki :D
Usuń@Dariusz, na razie nie prosiłam o rady, w związku z tym nie czuję potrzeby rozwijania tematu ;)
UsuńJestem ostatnią osobą, która by gdzieś spieszyła z udzielaniem rad. Napisałem co się robiło u nas kiedyś tam, gdy się miało przyjacielskie stosunki z sąsiadami. Może niedostatecznie jasno to sformułowałem, więc jakby co przepraszam za nieporozumienie.
Usuń@Dariusz, fair enough :)
Usuń