Bronka jest naszym niezawodnym wykrywaczem siuśków Maniuśkowych. Dzisiaj rano, na przykład, zajadała pierwszą porcję karmy, gdy się jej nagle coś przypomniało, i widzę, że żwawo biegnie za tapczan. Fakticznie, stare siuśki, pewnie nocne, Bronka "zagrabia" teren, Kotamamo, zobac, zobac, odkryłam kałużę, napraw. Tak, że tak. Jesteśmy po śniadaniu, Kochany schował się w sypialni i rozważa różne możliwości kontaktu ze światem, myszy śpią snem głębokim. Jeszcze godzinę temu łudziłam się odpaleniem przyjemnego planu "wyjście nad morze", ale pogoda mnie ubiegła i pojawiło się zjawisko atmosferyczne: ciapie deszczem po oknach znacznie wcześniej niż to wieszczyła pogodynka. Ach, trudno, kawa będzie i filozoficzne rozmowy minirodziny na emigracji.
___
17:45 był obiad? Był. Była drzemka poobiednia? A jakże, nawet niespecjalnie chciało mi się iść do łóżka, zdrzemnęłam się na tapczanie w Kuchniosalonie, pomimo kocich przeszkadzajek. Właśnie skończyłam jeść jogurt z granolą, dopijam herbatę. Chwilowo się rozpogodziło i świat na zewnątrz kusi, kolejny wiatr ma przyjść w nocy, do tego czasu może zdążymy wrócić od Ka&Jot.
___
23:55 niespodziewanie, na Netflixie dobry film obejrzeliśmy z Ka, Powrót do tamtych dni (2021) ze Stuhrem (pięknie pokazuje jak matki kadzą dzieciom "jesteś silny", żeby dzieci za nich wykonywały brudną robotę, np. rozmawiały z ojcami-alkoholikami). Poza tym, jeszcze u nas, Fred rozmawiał z Jackiem, a ja połączyłam się na dłużej z rodzicami (w tle przemykały czarne koty). Krótka noc przede mną.
niedziela, 14 września 2025
2098. 86 dzień lata.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
U nas też lunęlo i leje. Nawet raz zagrzmiało. Pójdę zaraz zrobić sobie kawę, a kto bogatemu zabroni?!
OdpowiedzUsuń@FrauBe, u nas grzmiało wczoraj, gdy byliśmy w drodze, dzisiaj to typowy sztorm przyleciał się wyszumieć. Kawa już za mną, teraz robię obiad :)
UsuńWidzę, że pogodę wszędzie mamy taką mało atrakcyjną.
OdpowiedzUsuń"Tygodnik Powszechny" zapisanych do newslettera obdarował pdf-em z wywiadami z Noblistami. Jeśli nie chcesz się rejestrować, mogę ci podrzucić mailem, bo to tylko 1,12 MB.
@Dariuszu, pogody kijem nie zawrócimy. Do pracy trzeba się będzie zacząć ubierać inaczej.
UsuńO, spoko, podrzucaj (wystarczy mi mężowska subskrypcja GW).
Podrzuciłem.
UsuńWidziałem kilka dni temu na X filmiki, jak kocia mama uczy potomstwo odpowiednich kocich zachowań, zakopywania kupy na przykład. Szkoda, że u Bronki nie obudziły się jeszcze te instynkty i nie poduczyła trochę siostry w fundamentalnych kwestiach fizjologicznych.
@Dariuszu, sporo tekstu, dzięki bardzo :*
UsuńBronia pokazuje jak się zakopuje, a także zakopuje Maniusiowe cuda i informuje nas, gdy znajdzie siuśki poza kuwetą -- bardzo kochana koteczka. Ale u Maniuśki to coś bardziej skomplikowanego, niestety patologicznego kocieństwa i stresu zapisanego w genach nie da się wyzerować do czysta.
Dwa słowa o filmie: Wstrząsający, świetny. Młody Stuhr genialny, momentami widziałem w nim słynnego ojca. Brakowało mi jedynie dopracowania gry dziecięcych aktorów oraz urealnienia dziecięcych dialogów. Nie było daleko od tego celu, ale jednak gdy widziałem młodych aktorów, widziałem że to dzieci z dobrych domów, którym kazano odegrać rolę, ale nawet nie pokazano, jak poruszają się dzieci z patologii (starają się wyglądać groźnie lub niedbale - rzadko kiedy widać w ich ruchach naturalną swobodę), nie uchwycono tak charakterystycznych elementów, jak plucie, łuskanie słonecznika, rzucie gumy, palenie papierosów, etc.
OdpowiedzUsuńJak Ci mówiłem w prywatnej rozmowie, z gorzką satysfakcją odkryłem, że autor scenariusza miał o dorosłych te same spostrzeżenia co ja - m.in. odnośnie nauczycieli, którzy szydzą z uczniów. Tak się składa, że na moim blogu, któryś tam post od końca dotyczył tego tematu i wiele osób zaprzeczało moim uwagom, podczas kiedy okazuje się, że nie jestem aż taki osamotniony. Ktoś zupełnie niezależnie ode mnie zwrócił uwagę na to samo.
@Wolandzie, o filmie jeszcze napiszę na blogu filmowym. A jeśli chodzi o spostrzeżenia dotyczące nauczycieli -- niektórzy potrafią odciąć się od tła, inni nie. Ci drudzy zazwyczaj mocno bronią swojej grupy zawodowej, nawet, gdy w duchu wiedzą, że to za bardzo kupy się nie trzyma. Outsiderzy mają pod tym względem łatwiej.
Usuń