... są kulturowe, obchodzę je w określony sposób, gdy są obok ludzie z którymi obchodziłam je wcześniej w ten sposób. Poza taką sytuacją nie doskwiera mi brak tradycyjnej celebracji. Oczywiście, miło byłoby zjeść śniadanie z rodzicami, albo z Kochanym zrobić sobie świąteczny talerz pseudoświęconki. Ale mąż od rana w pracy. Do rodziców zadzwoniłam zaraz po przebudzeniu, zastałam ich przy konsumpcji jaj; rozmowa z mamą natchnęła mnie chęcią dalszego zgłębiania genealogii (wczoraj mama specjalnie zajrzała na cmentarz w Tcy i przesłała mi fotkę). W czasie śniadania dokańczam oglądać The Other Bennet Sister (2026). Dwa razy padał grad.
Po powrocie męża do domu dwie dłuższe rozmowy, ze świekrą i ze Stu, który po wizycie u mamy przeznacza resztę dłuegiego weekendu na odpoczynek.
Wieczorem Kochany z poważną mina bierze się za gotowanie żuru. Mania wkłada ogon do gorącej herbaty.
przyjemnego obchodzenia, jak lubicie i możecie :-)
OdpowiedzUsuń@Teatru, Tobie również, jak chcesz i potrzebujesz :)
UsuńTak powinno się obchodzić święta. Zgodnie ze swoimi potrzebami duchowymi i fizycznymi.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
@maskakropka2, również pozdrawiam, mam nadzieję, że miło sobie wypoczęłaś :)
UsuńI jaka reakcja po zetknięciu z gorącą herbatą?
OdpowiedzUsuń@Tomku, w ogonek parzyło, ale dzisiaj już dobrze (być może pomogło, że zaraz pobiegłam z gamoniem do łazienki i ogon został potraktowany strumieniem zimnej wody).
Usuń