No i cóż, gdy z nudów o dziesiątej zadzwoniłam do tatki, tata był akurat u weterynarza z bożej łaski, musiał uśpić kota. Nie mogliśmy rozmawiać, więc chwilę spędziłam w niepewności o którego chodzi. Dopiero gdy tatko wrócił do domu i wyprowadzał Maksia, oddzwonił. Frania Biały Wąsik nie żyje. Malutka była, za mała na swój wiek, a kilka dni temu rozwinęły się u niej objawy jak u Bronisia: przestała jeść, oddychała z trudem. Ostatnia noc już bardzo zła, tata słusznie nie chciał tego przedłużać i sam podjął decyzję. Z czarnej bandy została tylko dzika Józefa :(
Tata spacerując w obejściu pokazywał mi krzewy, ten jałowiec z gminy Skrzynki, tamten z Rozprzy ... musi wszystko zapisać, zbiera się w sobie.
W pracy znowu miałam zastój, sam własnymi ręcami uczyniony. Nie zrobiłam żadnych papierów, ledwie potwierdziłam kilka rzeczy, wysłałam rachunek, poza tym siedziałam w niedogrzanym biurze w mitenkach i czytałam ebooka. Kochany przyjechał punkt czwarta, zamiast do domu podjechaliśmy do Tesco i Costy. Trzeba się nam było trochę zrelaksować, poobserwować ludzi, zamieszać w filiżankach.
Wieczór to głównie gotowanie, jedzenie, potem długa rozmową z mamą. Zadzwoniłam, żeby rozproszyć złe myśli, ratownica. Może i dobrze, chyba wzajemnie poprawiłyśmy sobie nastrój. Za oknem mrok, a mnie się już marzą jasne czerwcowe noce.

Moja mama ma tak z kwiatami na swojej rabatce - że ten od takiej sąsiadki, tamten od innej, a tulipany (właśnie kwitną jakieś niskopienne, z zewnątrz czerwone, od środka żółte), bo zobaczyła je w ogródku u znajomej i się dowiedziała, że są właśnie do kupienia w ogrodniczym. Tylko zapisywanie tego ani jej w głowie.
OdpowiedzUsuń@Dariuszu, jałowce na naszym podwórku to głębsza historia, bo zostały przywiezione z "ojcowizn". Jest kilka takich krzaków, które pociągają za sobą opowieść (np. drzewko owocowe, które tatko wsadził tego samego dnia, gdy w Smoleńsku spadł samolot).
Usuń@Moniko, ale posadził drzewko q pamięci czy był to zbieg okoliczności?
UsuńNormalka. Moja mama do zeszłego roku miała wierzbę mandżurską wychodowaną z gałęzi, która była w bukiecie, jaki dostała na sześćdziesiąte urodziny.
Usuń@Aśka, akurat wypadło, że tego dnia trzeba było drzewko posadzić. Od tego czasu jest to drzewko Kaczyńskiego.
Usuń