Strony

wtorek, 14 kwietnia 2026

2310. Kolejna strata.

No i cóż, gdy z nudów o dziesiątej zadzwoniłam do tatki, tata był akurat u weterynarza z bożej łaski, musiał uśpić kota. Nie mogliśmy rozmawiać, więc chwilę spędziłam w niepewności o którego chodzi. Dopiero gdy tatko wrócił do domu i wyprowadzał Maksia, oddzwonił. Frania Biały Wąsik nie żyje. Malutka była, za mała na swój wiek, a kilka dni temu rozwinęły się u niej objawy jak u Bronisia: przestała jeść, oddychała z trudem. Ostatnia noc już bardzo zła, tata słusznie nie chciał tego przedłużać i sam podjął decyzję. Z czarnej bandy została tylko dzika Józefa :( 

Tata spacerując w obejściu pokazywał mi krzewy, ten jałowiec z gminy Skrzynki, tamten z Rozprzy ... musi wszystko zapisać, zbiera się w sobie.

W pracy znowu miałam zastój, sam własnymi ręcami uczyniony. Nie zrobiłam żadnych papierów, ledwie potwierdziłam kilka rzeczy, wysłałam rachunek, poza tym siedziałam w niedogrzanym biurze w mitenkach i czytałam ebooka. Kochany przyjechał punkt czwarta, zamiast do domu podjechaliśmy do Tesco i Costy. Trzeba się nam było trochę zrelaksować, poobserwować ludzi, zamieszać w filiżankach.

Wieczór to głównie gotowanie, jedzenie, potem długa rozmową z mamą. Zadzwoniłam, żeby rozproszyć złe myśli, ratownica. Może i dobrze, chyba wzajemnie poprawiłyśmy sobie nastrój. Za oknem mrok, a mnie się już marzą jasne czerwcowe noce.

5 komentarzy:

  1. Moja mama ma tak z kwiatami na swojej rabatce - że ten od takiej sąsiadki, tamten od innej, a tulipany (właśnie kwitną jakieś niskopienne, z zewnątrz czerwone, od środka żółte), bo zobaczyła je w ogródku u znajomej i się dowiedziała, że są właśnie do kupienia w ogrodniczym. Tylko zapisywanie tego ani jej w głowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Dariuszu, jałowce na naszym podwórku to głębsza historia, bo zostały przywiezione z "ojcowizn". Jest kilka takich krzaków, które pociągają za sobą opowieść (np. drzewko owocowe, które tatko wsadził tego samego dnia, gdy w Smoleńsku spadł samolot).

      Usuń
    2. @Moniko, ale posadził drzewko q pamięci czy był to zbieg okoliczności?

      Usuń
    3. Normalka. Moja mama do zeszłego roku miała wierzbę mandżurską wychodowaną z gałęzi, która była w bukiecie, jaki dostała na sześćdziesiąte urodziny.

      Usuń
    4. @Aśka, akurat wypadło, że tego dnia trzeba było drzewko posadzić. Od tego czasu jest to drzewko Kaczyńskiego.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.