Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Koterski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Koterski. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 lipca 2021

579. Leniwe ruchy.

Może jest kocia wielkanoc i trzeba więcej zjeść?, przeciągając się w łóżku mąż racjonalizował informację, że kot zjadł właśnie deserek, który stanowił drugie tyle, co główne śniadanie.

Po bardzo dobrym śniadaniu własnym, kawie w domu i telefonie do mamy, spacerowaliśmy na bosaka brzegiem morza. Fred wrzucił do wody parę żywych ziemniaków morskich, potem siedzieliśmy jeszcze chwilę susząc stopy, patrząc na tłumy jak w Mielnie, które zawitały do naszej wioski.

Po powrocie leniwe ruchy. Fred zadzwonił do swojej mamy z życzeniami urodzinowymi (co ciekawe, temat covida był poruszony bardzo spokojnie). W głośnikach płyta Demonologic Homo Twist (2005), ścieram ogórki do tzatziki, Fred rozłożony w kuchni z deską do prasowania konsekwentnie rozpracowuje stos wypranych ubrań. Po obiedzie, około piątej po południu, poszliśmy do sklepu za rogiem po włoskie lody w wafelku. I tak na jedzeniu lodów, pogadance z Anną i siedzeniu na krzesełkach rozstawionych w ogródku zeszła nam kolejna godzina (gdy wracaliśmy z lodami wlokący się za nami Ryszard po raz kolejny został zaczepiony przez pana, który mieszkał od jakiegoś czasu w domu obok naszej działki. Myślałam, że jest on właścicielem tego miejsca, ale okazuje się, że pan był bezdomny i dostał lokum za pośrednictwem Father McVerry Trust).

Pod wieczór morzy mnie sen z którym wcale nie walczę (więc drzemka obok Freda rozmawiającego przez telefon ze Stu). Gdy zmierzcha oglądamy Życie wewnętrzne (1986) Koterskiego i myślę sobie, że jaki kraj taki profil intelektualisty. 

Kilka razy w ciągu dnia czytałam na stronie społecznościowej, że różne części wsi nie miały wody. Woda postanowiła nie być obecna u nas po 23-ej, akurat, gdy stałam pod prysznicem.

poniedziałek, 14 grudnia 2020

363. Senny poniedziałek.

Z ważniejszych wiadomości: około południa była w naszej części Europy awaria Googla z przyległościami (oprócz poczty nie działał youtube i blogspot), na koronawirusa zmarł cioteczny brat ojca Freda, a do urzędu pracy przekazałam moje zainteresowanie pewnym stanowiskiem. 

Wieczorem, pod wpływem informacji o śmierci Piotra Machalicy (też korona), zapragnęłam obejrzeć polski film z czasów ostatnich podrygów peerelu. W taki sposób zapoznaliśmy się z pierwszą odsłoną Adasia Miauczyńskiego, Domem wariatów (1984) Koterskiego. Zupa pomidorowa też była.

poniedziałek, 8 czerwca 2020

173-174. Zaległa niedziela i chodzony poniedziałek.

Wczoraj.
Nadal od czasu do czasu myślę o chrypce Wu, także na popołudniowym spacerze nad morzem (znalazłam malutkiego kraba, takiego ledwie dwucentymetrowego, który próbował ukryć się w mule, podrzuciłam go do wody, może to mu w czymś pomogło). Za to w nocy śnił mi się minister Ziobro, sen nie był jednak polityczny, tylko całkiem domowy. Dobrze, że nie wierzę w proroczość snów, to by dopiero był temat do rozmyślań. W ciągu dnia pojechaliśmy na zakupy, był Lidl (chleb), Woodie's (nawóz do kwiatków) i polski sklep. A spodnie miałam w kratkę ;)

[nie wiem, dlaczego tego nie opublikowałam wcześniej]

Dzisiaj.
Rojenie miałam przez sen takie, że nie pojadę. Wczoraj wieczorem strona internetowa mnie poinformowała, że od dzisiaj, zgodnie z irlandzką roadmap level 2, ci od DTT są otwarci, co oznacza, że mój test teoretyczny na prawo jazdy naprawdę dość znienacka odbędzie się w środę (pisząc to sprawdziłam pocztę — test został przeniesiony o tydzień). Gdy wstałam i zobaczyłam słoneczko za oknem, serce mi się odmieniło. Zapakowaliśmy z Fredem swoje buty i przez zapomnienie nie zapakowaliśmy kabanosów, aby udać się do Ka&Jot, a potem ponownie w kierunku Ravensdale, tym razem na szlak z fejkowym kamiennym kręgiem. Pogoda nam przypasowała po całości, grubym trzmielom również (zapylały kwiaty jeżyn do zaćpania). Potem pyszny obiad u naszych przyjaciół i wieczorne 7 uczuć (2018) Koterskiego — reżyser od lat zgłębiający temat nałogów i rodzimych przywar nie zawiódł i tym razem. Dostałam od Jot książkę z nowszymi pytaniami testowymi i byłam nastawiona na jutrzejsze kucie, nie jestem więc niesamowicie uradowana z okazji tego, że egzamin sam się przesunął. Tak czy siak, dzień był udany. Teraz przeglądanie zdjęć :)

Gdy wróciliśmy, Rysio przywitał nas przed domem. Wzgardził pasztecikiem, tajemnica szybko się jednak wyjaśniła, gdyż jest jeszcze jasno o tej porze, a sąsiedzi lubią zagadać, gdy widzą nasz powrót. Anna poinformowała Freda, że nasz wiecznie głodujący kot dostał od niej obiadek. Coś mi mówi, że to nie był jedyny jego obiadek w ten piękny poniedziałek.

niedziela, 22 marca 2020

96. Introwertycznie.

Cała północna Europa drży z zimna. Przed południem zadzwoniliśmy każde do swoich rodziców, żeby się upewnić, że wszystko jest w porządku. Małżonek pochwalił się teściom, że robię prawko, więc nie ma żartów. W nowym tygodniu przerobię wszystkie pytania do testów :). Obejrzałam w całości film złożony przez Freda — na laptopie, bo komputer czasami źle znosi podłączanie do innego ekranu. Tylko dźwięk wymaga poprawek. Niesamowite, że przy chałupniczej robocie, można udźwignąć taki kawał materiału. Basia na końcu brzmi jak dziewczyna z Ameryki, no i teksty piosenek robią dużą robotę. Wieczorem obejrzeliśmy wspólnie Baby są jakieś inne (2011), scenariusz równie dobrze mógłby zabrzmieć w teatrze, na ekranie forma po godzinie trochę męczy. Niedziela obyła się bez naszego wychodzenia z domu, wczorajsze sensacje zdrowotne zniknęły bez śladu i wyspałam się jak mops — bardzo introwertyczny dzień.