Wtorek
Kochany pracował po południu w Drołdzie. Początkowo miałam nadzieję, że spotkamy się na chwilę po mojej szychcie, ale zapomniałam, że jakiś czas temu dostałam bilet na lokalne wydarzenie, które jest akurat tego wieczora.
Wracając z przystanku natknęłam się na psiego sąsiada, dość czystego i mającego mnie w dobrej pamięci. Wyniosłam mu karmę, która czekała na niego w schowku. Cieszę się, że nadal żyje, mały paddy (miał nawet obróżkę, może ktoś zaczął w końcu o niego dbać). A skoro pojawiła mi się w głowie kwestia psia, podczas robienia obiadu zadzwoniłam do mamy i akurat zastałam ją czekającą na wyjście tatki z Maksiem od weterynarza. Pies ma jakieś torbiele, lekarz próbuje się ich pozbyć w mniej inwazyjny sposób (jeśli codzienne wizyty nie pomogą, konieczna będzie operacja).
Wieczorne spotkanie w Drołdzie trwało ok. dwie godziny (od siódmej; zadziwiająco dużo lokalesów wylało się na ulicę). Saren przywiozła mnie i odwiozła. Katriona była przebojowa, ale ponieważ mówiła o uzależnieniach (coś, na czym się trochę znam i mam niejedną opinię), nie urzekła mnie aż tak.
Środa
Poranek chłodnawy, potem środa całkiem ciepła. W ciągu dnia krótko rozmawiałam z Gronją (chyba mała robótka się szykuje). Kochany wrócił późno (nad ranem) i pojechał na kolejne popołudnie/nockę, więc ponownie się rozminęliśmy. Obiad, ogarniam papierologię, słucham popowych staroci.
Czwartek
Kochany wrócił jeszcze później niż wczoraj, gdy położył się do łóżka miałam tylko godzinę snu przed sobą. Truskawki na śniadanie (potrzebuję przejść na dietę truskawkowo-małosolną, już czas). Małżonek przyjeżdża po mnie do miasta, spotyka mnie w Czarnej, już na niego czekam, pijemy płyny, rozmowa podąża w różne nieskoordynowane strony.
—
Urządziłam się, rzekłam.
—
Ciekawe, jakby tak wszystkich Twoich chłopaków postawić obok siebie ...—
I've improved.W polskim sklepie kupujemy dziwne rzeczy: pierogi z kapustą i pepsi (mój obiad), racuchy z jabłkami (Fredowy obiad, do pełni zadowolenia potrzebny mu jeszcze tylko cukier puder szczęśliwie w szafce odnaleziony), ogórki małosolne, hummus z Warszawy. Gdy już jesteśmy w domu, na nasz ogród spada rzęsisty, letni deszcz (stoimy w drzwiach, patrzymy jak leje i wspominamy Rysia). Telefon do rodziców był po naszej ósmej (mięso się robi, mama je ogórki, Maksio zdrowieje).
Gra Variété, Zielonookie Radio 'Romans'.