Polski teatr w Dublinie na który cieszyłam się w pierwszej połowie marca, a którego przyjazd przeniesiono na czerwiec, ponownie przesunął swoją wizytę w Irlandii, tym razem na październik. Czy do tego czasu skończą się wszystkie nonsensy, a my będziemy po wizycie w Polsce, którą z czerwca musimy przebukować na później? Kto to wie ...
Po dwóch upalnych dniach, pogoda odwróciła się na lewo — jest pochmurna i wietrzna, tyle, że nadal niezbyt chłodna. Fred znów wyprzedził mnie we wstawaniu, a po obiedzie, uzbrojony w nowy szpadel obkopał kilka krzaczków w półokrąg. Pomogłam mu w podsypywaniu wszystkiego korą po tym jak skończyłam piec naleśniki. Po pracy ponapychaliśmy się tymi naleśnikami z powidłami śliwkowymi po same uszy.
Luś wczoraj miała okrągłe urodziny, tośmy sobie dzisiaj wieczorem pogadały about life and stuff. Fredowy szlafrok nadal się pierze, a jego właściciel planuje pójść spać około szokującej godziny dziesiątej, gdyż jutro być może idziemy w góry.
Nie wiadomo, czy jesienią nie będzie powtórki z koronawirusem.
OdpowiedzUsuńOsobiście liczę na szczepionkę, bo wirus to wirus.
Usuń