Strony

środa, 18 listopada 2020

337. The regular.

Przed południem Fred potwierdził mi telefonicznie, że głodne kocie, które tuptało naokoło mojego łóżka po siódmej rano, naprawdę nie dostało od niego śniadanka (Rysio lubi trochę wyolbrzymiać te sprawy). 

Nie wydarzyło się nic szczególnego. W trakcie różnych domowych czynności obejrzałam dwa kolejne odcinki Panny Marple z roku 1987 (A Sleeping Murder, który bez lektora oglądało się o niebo lepiej niż w sierpniu, i At the Bertram's Hotel, o wiele znośniejszy od hałaśliwej wersji nagranej 20 lat później), a wieczorem przeczytałam dwie opowiastki z Dublińczyków (Counterparts i Clay). Zbiór opowiadań jest z rodzaju takich, które rozgrzewają moje serce, pełen ważkich drobnostek. Po Clay wzięłam się za tekst o symbolice zawartej w tej historii.

Nadal czekam na męża, który dopiero wraca autobusem z lotniska. Podpiekę łososia, żeby chociaż wieczorem mógł zjeść coś na ciepło.

2 komentarze:

  1. "Hotelu Bertram" z Hickson chyba jeszcze nie oglądałem. W wersji z Geraldine McEwan pamiętam, że przeszkadzało mi zbyt dalekie odejście od literackiego pierwowzoru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta ekranizacja jest wolniejsza (chociaż w sumie mniej więcej tyle samo trwa), mniej kolorowa (kolory strojów są bardziej realistyczne) i ogólnie ma więcej elementów z prawdziwego życia vs ekranizacja z Geraldine to bardziej lata 50-te z telewizyjnych reklam.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.