Dostałam wirtualny bukiecik od mamy, rozmawiałam też z tatą i babcią Manią. Przed wyjazdem z domu telefonicznie złapała mnie jeszcze teściowa, która przy okazji poinformowała Freda, kto z jego znajomych umarł ostatnio na covid. Gdy wracamy około trzeciej z Oldbridge, małżonek dzwoni do swojej cioci, mojej imienniczki, żeby i jej złożyć życzenia.
Ogród Oldbridge.
Ogród w zimowej poświacie (dzień zaczął się szronem). Posiedzieliśmy trochę na ławce patrząc na skrzące się w słońcu pajęczyny. Różano-kapuściany bukiet czekał w bagażniku aż skończymy (Fred wychodząc z Tesco kupił go dla mnie rzutem na taśmę).
___
edit 22:50 Odkryliśmy Cardiacs.





to przykre że ludzie umierają na covid.
OdpowiedzUsuńWszystkiego dobrego z okazji imienin
Dziękuję.
UsuńTrudno jest szczególnie tym, którzy są przyzwyczajeni do tradycyjnego radzenia sobie z takimi sytuacjami. Pozdrawiam.
To ode mnie też wszystkiego najlepszego :)
OdpowiedzUsuńTo czerwone, nie wiem co, wygląda dość apetycznie.
Dziękuję za życzenia.
UsuńNaokoło rosną zwykłe jabłonie, a te maleństwa tak zaczerwienione po przymrozkach to chyba rajskie jabłuszka. Podobne mieliśmy w ogrodzie w Polsce.