Strony

niedziela, 22 listopada 2020

341. Imieniny.

Dostałam wirtualny bukiecik od mamy, rozmawiałam też z tatą i babcią Manią. Przed wyjazdem z domu telefonicznie złapała mnie jeszcze teściowa, która przy okazji poinformowała Freda, kto z jego znajomych umarł ostatnio na covid. Gdy wracamy około trzeciej z Oldbridge, małżonek dzwoni do swojej cioci, mojej imienniczki, żeby i jej złożyć życzenia.

Ogród Oldbridge.






Ogród w zimowej poświacie (dzień zaczął się szronem). Posiedzieliśmy trochę na ławce patrząc na skrzące się w słońcu pajęczyny. Różano-kapuściany bukiet czekał w bagażniku aż skończymy (Fred wychodząc z Tesco kupił go dla mnie rzutem na taśmę).

Do obiadu słuchamy Through the Looking Glass Siouxie & The Banshees" (1987) i Treasure Cocteau Twins (1984). Potem Fred idzie na drzemkę zmęczony chłodem dnia, dołączam do niego po gorącym prysznicu. Jeszcze odbieram telefon z życzeniami od teścia. Wracamy do funkcjonowania o ósmej, kochany włącza pierwszą płytę Comy.
___
edit 22:50 Odkryliśmy Cardiacs.

4 komentarze:

  1. to przykre że ludzie umierają na covid.
    Wszystkiego dobrego z okazji imienin

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.
      Trudno jest szczególnie tym, którzy są przyzwyczajeni do tradycyjnego radzenia sobie z takimi sytuacjami. Pozdrawiam.

      Usuń
  2. To ode mnie też wszystkiego najlepszego :)

    To czerwone, nie wiem co, wygląda dość apetycznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenia.
      Naokoło rosną zwykłe jabłonie, a te maleństwa tak zaczerwienione po przymrozkach to chyba rajskie jabłuszka. Podobne mieliśmy w ogrodzie w Polsce.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.