Tak więc Fred musi na dziesiątą wieczór jechać do Antrim. No i ja się pytam po co, kot się pyta po co. Wiadomo oczywiście po co — żeby były pieniążki na zapas kocich chrupek. Gdyby wczoraj nie było tak słonecznie, napisałabym dzień jak co dzień. Pobudka o 7:20, doing t h i n g s, i nagle w czasie obiadu o czwartej po południu okazuje się, że za oknem noc. Wieczorem mężczyzna poza domem, w domu bałagan, czyli zrobiła się pora na seans panny Marple, dziś Nemesis (1987). Obejrzałam go podjadając z Rysiem plasterki szynki prosto z opakowania. Ponieważ niczego nie skrywam przed mężem, poinformowałam go o tym szczególe, gdy przed chwilą zadzwonił z Północnej.
Irena Kwiatkowska czytała kiedyś "Nemezis" na Trójce. Nie przepadam za audiobookami, ale tego akurat słuchałem z przyjemnością.
OdpowiedzUsuńJakoś tego nie widzę/słyszę. Ona za bardzo się mi kojarzy z komedią.
Usuń