Strony

czwartek, 12 listopada 2020

Postscriptum #331.

Pogoda ma wahania nastroju. Podjechaliśmy na krótki spacer po plaży, wiało nieco za bardzo, wróciliśmy więc do samochodu przez parking z turystycznymi przyczepami, pisałam już chyba, że lubię to miejsce po sezonie. Po powrocie do domu zawinęłam naleśniki, które upiekłam przed wyjściem, i w ten sposób na obiad były wigilijne krokiety z barszczykiem Krakusa. Fred położył się po obiedzie spać, a mi wypadło, że dwa razy rozmawiałam z mamą, bo obie zapaliłyśmy się do genealogii. Na tym zajęciu zeszło mi popołudnie aż do zmroku. Od nowa zacznę tworzyć linię prapradziadka ze strony taty, przyjmując do wiadomości, że nic nie wiem.

2 komentarze:

  1. też kiedyś stworzyłam drzewko, ale utknęlam na prapradziadkach i ani rusz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie pojawiają się nazwiska nawet w 9 pokoleniu, czyli moi hipotetyczni praprapraprapraprapra (w końcu nie można mieć bez badań genetycznych pewności historycznego ojcostwa). Ale to po stronie mamy, której cała rodzina pochodzi z Wielkopolski od pokoleń. Po stronie taty są tereny łódzkie oraz południe regionu lubelskiego i podkarpackie. Kłopot polega na tym, że informacje w dowodach wydanych po 1945 roku nie znajdują swojego odzwierciedlenia w aktach w tym regionie (na razie).

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.