Pogoda ma wahania nastroju. Podjechaliśmy na krótki spacer po plaży, wiało nieco za bardzo, wróciliśmy więc do samochodu przez parking z turystycznymi przyczepami, pisałam już chyba, że lubię to miejsce po sezonie. Po powrocie do domu zawinęłam naleśniki, które upiekłam przed wyjściem, i w ten sposób na obiad były wigilijne krokiety z barszczykiem Krakusa. Fred położył się po obiedzie spać, a mi wypadło, że dwa razy rozmawiałam z mamą, bo obie zapaliłyśmy się do genealogii. Na tym zajęciu zeszło mi popołudnie aż do zmroku. Od nowa zacznę tworzyć linię prapradziadka ze strony taty, przyjmując do wiadomości, że nic nie wiem.
też kiedyś stworzyłam drzewko, ale utknęlam na prapradziadkach i ani rusz...
OdpowiedzUsuńU mnie pojawiają się nazwiska nawet w 9 pokoleniu, czyli moi hipotetyczni praprapraprapraprapra (w końcu nie można mieć bez badań genetycznych pewności historycznego ojcostwa). Ale to po stronie mamy, której cała rodzina pochodzi z Wielkopolski od pokoleń. Po stronie taty są tereny łódzkie oraz południe regionu lubelskiego i podkarpackie. Kłopot polega na tym, że informacje w dowodach wydanych po 1945 roku nie znajdują swojego odzwierciedlenia w aktach w tym regionie (na razie).
Usuń