Strony

wtorek, 27 kwietnia 2021

497. Dzień powszedni.

Rozmowa z Lorejn trochę mi rozjaśniła w temacie biurokracji. W zasadzie do tego stopnia, że od razu zadzwoniłam do mojego ostatniego pracodawcy w Polsce, żeby załatwić referencje i potwierdzenie lat przepracowanych w zawodzie. Rozmawiałam więc z Agą, spikniemy się na rozmowę w poniedziałek (przy okazji  dzwonienia spłoszyłam nadobną panią Zosię, której się przedstawiłam innym nazwiskiem, co ją kompletnie skołowało)

Po południu przez prawie godzinę nie było światła, na szczęście naprawili je szybciej niż początkowo zapowiadali. Ponownie wróciłam do Złego. W zasadzie nie wiem dlaczego czytam tę książkę z takimi przerwami. Jako kryminał sentymentalny nie jest zła, powinnam przez nią galopować, tymczasem po odłożeniu nie zauważam, gdy robi się z tego tydzień. Fred wrócił z Waterford wcale nie tak późno, ale jutro znowu długa podróż przed nim, więc już śpi. Miałam czytać, działać, grzebać w papierach, ale chyba po prostu idę się przytulić.

3 komentarze:

  1. Jak coś nie wciąga, to nie wciąga i już. Być może nie masz akurat odpowiedniego nastroju na taką lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze. Szybciej skończysz i nie będziesz wzbudzała we mnie wyrzutów sumienia, że mam tego Tyrmanda kupionego i wepchanego gdzieś między książki, nawet nie wiem gdzie, bez przeczytania :D

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.