Pogoda ładna, a ja siedzę cały dzień w szlafroku Freda i skarpetach z merynosa odmóżdżając się przy kolejnych odcinkach dziesiątego sezonu, The Axeman Cometh i Death and Dust, i robiąc co jakiś czas przerwę na tamowanie krwotoku z nosa. Ryszard towarzyszył mi w łóżku pół dnia (zawarliśmy sztamę dzisiaj po drugiej nad ranem, że jak będę wstawała o tej porze coś zjeść, to kot też dostaje posiłek). Tymczasem Aś poszła popływać w zatoce, wiem, bo przesłała mi zdjęcia.
Wieczorem oglądamy z Kochanym studio Sekielskiego, traktujące m.in. o Flaszce Głódziu.
Szykuje się kolejna ciężka noc.
A jak w poniedziałkowy wieczór? Widać jakąś poprawę?
OdpowiedzUsuńJestem zmęczona, jedne objawy znikają, to inne się pojawiają. Spać.
Usuń