Obudziłam się po wyjeździe Freda do Północnej i z dwie godziny zajęło mi ponowne zaśnięcie. Po śniadaniu (w czasie którego trochę pogadałam z Kamą i dowiedziałam się, że wygrała proces, ale niestety kasy za wózek raczej nie odzyska) uskuteczniłam swój plan wspierania lokalnej kawiarni:
Siedząc przed plażą zadzwoniłam do mamy i tu spotkała mnie niespodzianka: trafiłam na wizytę Magdy, która właśnie żegnała się z moimi rodzicami. Nie pamiętam, kiedy była u nas po raz ostatni w czasie, gdy tam mieszkałam. Zadziwiające wydarzenie.
Jeszcze stojąc w kolejce po flat white zaczepiłam small talkiem jedną kobietę bez maseczki, i od słowa do słowa poznałam Niamh. Jest drugą osobą, która w tym tygodniu mi oświadczyła, że wyglądam na Francuzkę (nie wiem, co to znaczy, wątpię, że Irlandczycy znają dużo Francuzów). Trochę się przeszłyśmy i pożegnałyśmy się przy domkach, nowa znajoma mieszka w kierunku Termon i często robi rundki po plaży, więc pewnie jeszcze ją spotkam (inna sprawa, czy poznam, z moim upośledzeniem rozpoznawania twarzy).
Po spacerze szybka lektura Chryzostoma Bulwiecia podróży do Ciemnogrodu (Warstwy, 2019). Mamy ten tekst także w antologii, ale bez tak uroczych ilustracji. Fred wrócił do domu po czternastej. Siedzimy i gadamy. Po obiedzie zapukała do nas Anna, nie została na herbacie, ale posiedziała chwilę, żeby nam opowiedzieć, że zmarł jeden z jej braci (ten, z którym od dwóch tygodni było krucho, bo miał już wszędzie przerzuty). To miłe, że pamiętała o mojej propozycji wpadania do nas, kiedy jej smutno.
Kochany znowu wcześnie poszedł spać w związku z jutrzejszym, bardzo porannym zleceniem, a ja trochę podczytałam Erystykę Schopenhauera i przerzuciłam się na odcinek Midsomer Murders (zamykający ósmy sezon). Jeszcze ślęczę przed ekranem, w zasadzie bez celu, Fred śpi, słyszę jego oddech.
O tak, Chryzostom z Warstw jest tak ładny, że też się nie mogłem powstrzymać i go sobie kupiłem. A wcześniej wziąłem od nich równie pięknie (albo nawet i bardziej!) wydane bajki Kerna (chociaż wszystkie można za darmo przeczytać w archiwum Przekroju).
OdpowiedzUsuńNie wiedziałam. Sprawdziłam bajki, ten sam ilustrator (Mróz), poza tym wydawnictwo Warstwy jest z Wrocławia. Najs ;)
UsuńW Warstwach są jeszcze z Mrozem "Zwierzydełka" Roberta Stillera, ale tego już nie kupowałem, bo mnie autor zraził do siebie przemądrzałym wygadywaniem, że jest najlepszym tłumaczem z angielskiego w Polsce :)
Usuń