Ryszard wrócił po czwartej nad ranem, cieplutki, tylko trochę głodny i zupełnie w swoich oczach niewinny w temacie przebywania w nieznanej lokalizacji przez ponad 24h. Zjadł, zdrzemnął się, wyszedł, wrócił, zjadł, wyszedł, wrócił, zjadł, wyszedł (to wszystko do południa); znalazłam go w takim stanie skupienia jak na zdjęciu po powrocie z nadmorskiego spaceru. Rano wspomniałam Fredowi, że mamy chyba zbyt permisywny styl wychowania.
Dochodzę do wniosku, że 9 sezon MM jest jednym z najlepszych do tej pory (dzisiaj Country Matters). I w ogóle, dzięki kotu i Billy'emu Joelowi wszystko wygląda lepiej. Chyba przepłaciłam za studia. W głośnikach Glass Houses (1980) i The Nylon Curtain (1982). Fred pojawił się w domu przed ósmą, a jutro rano wspólnie wyruszamy do naszych prac. Kochany był w centrum Dublina, więc przy okazji kupił dwie płyty, Waiting for the Sun Doorsów (1968) i 1979-1983 Volume One Bauhausu (1986). Wszystko to po zgraniu też wskakuje do odtwarzacza. Słuchamy, jemy, rozmawiamy o muzyce, suszę włosy.
Narzuta pasuje kolorystycznie do umaszczenia Ryszarda :)
OdpowiedzUsuńZostała zakupiona właśnie w związku ze szczęśliwym wprowadzeniem się kota do naszego domu.
Usuń