Zimno, czyste, przejrzyste, słoneczne zimno. Fred poinformował mnie, że rano zeskrobywał szron z samochodu. Siedzimy więc z Ryśkiem w domu, a ja zamiast robić co mam chcę zrobić, serfuję w necie w zasadzie bezcelowo.
Kochany kupił dwa klosze na wyprzedaży w Woodisie: szklaną, opalizującą kulę do kuchni oraz klosz z metalowych prętów (loop wire pendant copper) do korytarza. Szczególnie w korytarzu widać różnicę w natężeniu światła. Ładniej.
Nie podoba mi się, że jutro Fred jedzie do szpitala sam. Na razie jest czwartek i oglądamy z Kochanym Gorączkę Manna (1995). Trzy godziny kina męskiego, pejdżery, komórki wielkości cegły, ludzie palą papierosy i dzwonią z budek telefonicznych. Ależ film, ależ przesłanie ... został nagrodzony (uniknął śmierci) ten, który wybrał miłość.
Gorączka... na 100% że oglądałem, ale nic już z tego filmu nie pamiętam.
OdpowiedzUsuńJa też oglądałam, 21 lat temu (jak mnie filmweb poinformował). Na swój sposób monumentalny.
UsuńJa musiałem oglądać przed 1999, jeszcze na wideo, więc nawet dawniej, niż ty.
Usuń