Rano dopadła nas wieść, że podstarzały dyktator najechał Ukrainę. Tak więc wojna za polską granicą, jakby świat nie miał już problemów. Małe dyktatorki uprawiające politykę historyczną, z brudnymi butami lub twarzami ponaciąganymi operacjami i pokryte werniksem, są rakiem tej planety.
Pogoda straszy nas kolejnym sztormem, Gladys. Ryszard czuje takie sytuacje, dużo przesiadywał w domu i towarzyszył mi przy lekturze.
| Bridal Crown |
Życie rodzinne spieszne, jedzenie z gotowców, Fred w mundurze, szykował się na późną zmianę, której szturm na Ukrainę przecież nie odwołał.
No i co, haha, Tristram Shandy Sterne'a (Prószyński i S-ka, 1995) skończony. Dobra puenta bez puenty całej tej sytuacji światowej. Mój tatko, z którym próbowałam się rano skontaktować, oddzwonił poźniej, bo buduje pergolę dla winorośli i zajęty był (planuje pod nią stolik i się cieszy, że będzie miło). I zaraz może ktoś powiedzieć po co się tak męczyć, wojna będzie. Sytuacja tymczasem wygląda tak, że wszyscy umrzemy. Tymczasem jednak będzie pergola.
Żonkile ładne. U mnie pod blokiem na razie tylko przebiśniegi widać.
OdpowiedzUsuńTo akurat nie są żonkile, te białe to narcyzy podwójne, a drugie narcyzy cyklamenowate. Żonkile dopiero zbierają się w sobie ;)
UsuńDuyktatorkiem i tym co sie dzieje żyje wiele osób, masz racje problemów jest mnóstwo teraz jeszcze to...
OdpowiedzUsuń