Pogodowo powtórka z rozrywki. Udało mi sie wstrzelić z pisaniem tekstu w widełki wymaganej liczby słów, teraz tylko cyzelowanie zostało, cieszę się.
Wróciłam z pracy i od razu wzięłam się za obiad (Fred był już w drodze powrotnej). Dzisiaj trochę kiła-mogiła, Kochany jest umówiony z Ka na odebranie jego rodziny z lotniska, bo przyjaciele z dzieciakami wracają z Wilna. Wszystko fajnie, tylko przylot jest po północy, więc małżonek wręczył mi prezent*, pogłaskał kota, zjadł obiad, wziął prysznic i poszedł spać do jedenastej wieczorem. Kochany musi ich przecież dowieźć do domu, który jest w zupełnie innej stronie świata, wrócić, dokończyć sen, wcześnie rano zerwać się do pracy. Biedak wypił kawę i wyjechał.
Ryszard zjadł podwójne śniadanko i podwójną kolację, pomiędzy przebywał poza domem. Widać, że upał mu doskwiera, poza tym martwię się tą jego bombką na nosie, chyba oboje z Fredem się martwimy, bo mieliśmy kocie sny.
* szerokie, lniane spodnie, brązowe w białe prążki, Elena Miro.
Len chyba jest w sam raz na upały.
OdpowiedzUsuńZdecydowanie, i spodnie są super, tylko trochę za długie (bardzo często rzeczy z TK Maxxa z tak dużą obniżką ceny są "modelkowe").
UsuńPodwójne śniadanko i podwójna kolacyjka tak bardzo są mi znane i takie cudne! Ryszard jest debeściak. Ja bym z tą bombką poszła jednak do weta...
OdpowiedzUsuńObserwuję i jeśli to nie pryszcz (kot sąsiadki poważnie miał pryszcza unicestwionego przez maść na pryszcze) to zajdziemy.
UsuńRyszard od przeszło miesiąca bardzo zmienił swoje zwyczaje, mało przebywa w domu, a mnie zmiana zwyczajów stresuje :)