Czy nie byłoby prościej, gdybym sprzątała regularnie? Zapewne. To i owo mus jest odgruzowywać, umyłam lodówkę, przejrzałam szafę z ubraniami i stojak na buty (jest na nim 20 par). The Doors przygrywali mi z płyty Waiting for the Sun (wydanie z dodatkami na 40-lecie) ... no cóż, gdy mniej znałam język wydawali mi się głębsi ... Wyprasowałam zaległe pranie okupujące tapczan na którym będzie spała teściowa. To akurat zrobiłam z przyjemnością, przy okazji obejrzałam starą, całkiem fajną kobrę z Peszkiem, Cel uświęca środki (1977). Pogoda się ustabilizowała na szarym fochu, wieczorem jest nawet nieco zimno. Teraz oczy same się zamykają, Kochany już drzemie, jeszcze chwilka.
Też powinienem się zabrać za sprzątanie, ale jest tyle przyjemniejszych rzeczy, które można robić zamiast ganiania ze ścierką...
OdpowiedzUsuńZgadzam się. Wymień trzy rzeczy.
UsuńMożna książkę poczytać. Coś obejrzeć (odcinek serialu, albo film fabularny). Posiedzieć przy komputerze robiąc cokolwiek.
UsuńO, tuś mi zaginionym bratem!
UsuńMoje mieszkanie osiągnęło właśnie poziom stajni Augiasza. Ciekawe, czy dam radę posprzątać je w 48 godzin, żeby niedzielę mieć na wypasanie się?
OdpowiedzUsuńNasz maciupki domek też się prezentuje podobnie, oboje jesteśmy dośc luźni w temacie sprzątania, chociaż z drugiej strony nie mam(y) nic przeciwko porządkowi 😁
UsuńŚwięty Jacku z Pierogami! Nienawidzę sprzątać, a właśnie dzisiaj jest TEN dzień...
OdpowiedzUsuńI co, Jacek pomógł?
UsuńTaaa... chyba robić jeszcze większy bajzel!
Usuń