Strony

piątek, 12 sierpnia 2022

969. Pot i brawura.

Piątek zaczynam od konkretnego wysmarkania nosa i obejrzenia obrazków z kotami Jean-Jacquesa Sempé.

Ostatnio (czyli w wakacje), gdy dojeżdżam autobusem do miasta, Centrum jest jeszcze zamknięte, stąd:


Popijam, notuję historie i robię muzyczne odkrycia. Pracę kończę o godzinę wcześniej, gdyż obsługa wychodzi z budynku, bo heatwave. W drodze powrotnej autobus doświadcza klęski urodzaju: zwyczajowo pan z niepełnosprawnym, dorosłym synem na wózku, ale do tego trzy spacerówki, każda z dzieckiem w środku. Wszyscy wsiadają i wysiadają bezkonfliktowo, wzajemnie sobie pomagając, przytrzymując, ustępując. Kierowca spokojnie czeka. Potem czytam, że w Warszawie tramwaj ciągnął za sobą dziecko po ulicy.

Fred zgodził się zostać dwie dodatkowe godziny w pracy. Po rozmowach z Lusiem (ma kolejnego chorego kota) i mamą, postanowiłam wprowadzić w czyn absurdalny w tych warunkach pogodywych plan wysadzenia cebulek narcyzów do gleby. Właśnie dzisiaj. Zrobiłam to. Nadal kręci mi się w głowie. Wszystkie cebulki (oprócz dwóch rodzajów jeszcze w czerwcu wysadzonych do korytka) zostały wypuszczone na wolność przy rozmarynie. Niech sobie radzą, nie będę im zrzędziła, podleję czasami.

Kochany nareszcie wrócił o dziewiątej. Obiad. Kontakt z Wu (brzmi w słuchawce wesoło i rozsądnie; przekazuje info z samego gniazda pisowskich os). 

8 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Przyznam, że ... nie wiem, co myślisz, że mówisz.

      Usuń
    2. To jest nas dwoje :D

      Nie wiedziałem, co w tym tekście skomentować i jak.

      Usuń
    3. Ale wiesz, że nie ma obowiązku komentowania? :)

      Usuń
    4. Ale skąd będziesz wiedziała, ze tekst czytałem jeśli go nie skomentuję? :D

      Usuń
    5. Jeśli ktoś czyta, to miło. Widzę moich odwiedzaczy :)

      Usuń
  2. Monika, ja przepraszam, ze tak znienacka z tzw. dobrymi radami, ale czytam, ze masz problemy z zatokami. Tez kiedys czesto miewalam, ale wyleczylam domowym sposobem. Uszyj plocienny woreczek i napelnij go sola gruboziarnista i zaszyj. Grzej go w piekarniku czy mikrofalowce i przykladaj na zatoki. Nie wiem, czy u Ciebie choruja czolowe czy policzkowe, no w kazdym razie przykladaj na te chore. Rob to czesto i "dogrzewaj" woreczek, sol powinna byc goraca, na ile wytrzymasz, ale uwazaj, zeby twarzy nie poparzyc.
    Dawno nie mialam chorych zatok, ale wiem, jak czlowiek sie czuje i bardzo Ci wspolczuje. Sprobuj, co Ci szkodzi, tu wprawdzie trzeba cierpliwosci, bo to nie antybiotyk ani zaden cudowny srodek, po ktorym przestaje dokuczac natychmiast, ale moim zdaniem warto. Zdrowia!

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.