Przed wypiciem pierwszej herbaty dokończyłam czytanie książki Masłowskiej, taka jestem. Sprawne, język jak zwykle mnie zachwyca.
Małżonek mój, wygrany na loterii, zgodził się przed swoją pracą iść ze mną nad morze, brodzić gołymi stopami w wodzie. Dostał za to kawę i całusa (nadal jest ciepło, taki też zapowiada się nowy tydzień).
Czytałam o wczorajszym wypadku autokaru jadącego do Medjugorie, w Polsce to chyba ważna sprawa. Wieczorem rozmawiałam z Dżadziją, co tam u niej i u drobnicy. Żyje się. Uświadamiamy sobie, że jeśli zaaplikujemy obie o obywatelstwa, będziemy miały różne narodowości, ona będzie Brytyjką, ja Irlandką. Dżezz! W międzyczasie obejrzałam ostatni odcinek 12 serii Midsomer. Jeszcze wezmę się za Protezownię (Manufaktura Rozwoju, 2020), chociaż ziewam jak smok. Może zdążę z zakończeniem lektury przed wyjazdem Freda do Polski, miło byłoby dać feedback autorce.
Obywatelstwo narodowości nie zmienia :)
OdpowiedzUsuńAle wiesz, że narodowość jest cechą deklaratywną, którą można manipulować? :)
UsuńWiem. Ale mnie bardziej interesuje to, co sam człowiek w tym względzie czuje, a nie jakieś manipulacje.
UsuńSkoro to, co sam człowiek czuje, to w tekście wszystko jest w porządku :)
Usuń