Strony

wtorek, 2 sierpnia 2022

959. Boso.

Z rana, na śpiocha, usłyszałam komplement. Teściowa powiedziała, że grzała się w naszym ciepełku, i że jest inaczej, gdy ludzie się kochają, bo jak jeździ do chrześniaka, to czasami jest trudno. No nic, Fred z mamą na lotnisko, ja kotu śniadanie do michy, i do miasta (darmowa kawa za stemple, papierologia jako taka i dyskusje z Luizą o odchudzaniu). Wtorek był początkowo deszczowy, potem zrobiło się bardzo ładnie. Kochany przyjechał po południu zabrać mnie do domu (okazało się, że zaliczył w ciągu dnia drogę do Kildare Village, żeby kupić wymarzoną kaszmirową marynarkę Johnstons of Elgin; piękna, w morskim kolorze).

Po obiedzie poszliśmy nad morze brodzić gołymi stopami w wodzie, zjeść lody i napić się kawy. Wróciliśmy do domu po siódmej nadal ogrzewani słońcem (wygląda na to, że jak tylko teściowa opuściła wyspę, wróciło lato). Zapadam się w genealogię, próbuję bezskutecznie odczytać cyrylicę. Pościel na tapczanie, jeszcze nie sprzątnięta, jutro, jutro, bo teraz prysznic i spać.

2 komentarze:

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.