Strony

niedziela, 28 sierpnia 2022

985. Do jutra.

Ryszard większość dnia przeleżał na Fredowym biurku, od czasu do czasu przechodząc na stół i domagając się spojrzenia na kota:

Mocne postanowienie układania puzzli musiało ustąpić rzeczywistości. Fred zadzwonił, żeby pokazać wodę. Przyjaciele udali się w kierunku mojej wsi i zaproponowali, żebym pojechała z nimi do portu (dobrze, a nawet cudownie, bo akurat pora obiadowa, a u mnie tylko kartoffeln mit kefir). Obiad był więc z takimi widokami:

Po obiedzie krótki spacer na klify:


Seamus i Damhnaic, jak to chłopcy, marudzili i biegając robili zamieszanie. A może nie jak to chłopcy, nie wiem, nie znam się.  Naokoło Głowy pływały delfiny, a w porcie obok fok dryfowały dziesiątki lwich grzyw. Ciepłe wybrzeże było dzisiaj przykryte warstwą chmur, spadło na nas wprawdzie kilka kropli deszczu, ale tak nielicznych, że nie opłacało się zakładać kurtki. Niedziela gdzieś mi umknęła. Kot wrócił wcześnie z przechadzki, potem kręcił się naokoło przeszkadzając w układaniu puzzli (w końcu zasnął na kocu, którym przykryłam układany obrazek, czasami wybudza się i ciućka łapulki). Jestem senna i bez energii, jutro, obiecuję sobie, jutro będzie dynamiczniej.

2 komentarze:

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.