Są dni, gdy jestem tak bardzo w sobie, w swojej głowie, że nie bardzo jest co referować. No chyba, że wspomnę o tym jak rano biegłam za autobusem, bo kierowca dostał zły rozkład i przyjechał za wcześnie. W zasadzie nie biegłam "za", tylko dobiegałam "do". Sprint poranny. Poza tym przed pracą spotykam w kawiarni te same osoby.
Odc. 13.4 Midsomer.
Fred już jest z koleżkami trzema tu i tam. A przede wszystkim lokalna tv uwinęła się raz dwa z informacją o projekcie. Jest wywiad z Kochanym w sieci. Jedną z cech, którą podziwiam u męża (a jest ich wiele), jest jego odwaga w obliczu "co ludzie powiedzą". Nie gównodeklaracje paszczowe leszczy, w rodzaju "mam wyjebane", tylko autentyczna odwaga bycia sobą i robienie tego, co chce robić. Rzadki przypadek wolności.
A gdzie odsyłacz do wywiadu?
OdpowiedzUsuńNie wiedziałam, czy mogę podlinkowywać bez zgody męża, którego zawsze się słucham ;)
UsuńPrawidłowo! Pisał św. Paweł w liście od Efezjan "Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus - Głową Kościoła: On - Zbawca Ciała. Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom - we wszystkim."
UsuńNie inaczej. To ten Paweł. Znam.
UsuńCieszy, że nie tylko znasz, ale też wypełniasz :D
Usuń